Posted on

Zbiegi okoliczności?!

Back Camera

Wszystko jak zwykle zaczęło się niewinnie. Odwiedziłem kumpla z licealnej ławy i znając jego zamiłowanie do mocnych trunków, profilaktycznie podjechałem furą. Ponieważ jego żona jest stewardessą, 2 godziny później miałem już w pełni uaktualnioną wiedzę o stanie flot linii lotniczych, w których problemy najczęściej rozwiązuje się przy pomocy taśmy klejącej. W każdym razie, przebywanie w gronie pozytywnych ludzi, zawsze nastraja optymistycznie, dlatego w doskonałym nastroju ruszyłem do centrum. Tam wcześniej ustawiony z Doktorem, zastałem go w miłym kobiecym towarzystwie. Kilkanaście minut później biegliśmy już do pierwszego klubu. Tam zupełnym zbiegiem okoliczności dowiedziałem się, że kolor różowo – bordowy, bardzo podoba się wszystkim selekcjonerom 😉 W środku, jak zwykle o tej porze w klubach, poezja. Umówiliśmy się z Doktorem, że w tym tygodniu otwieramy tylko 10tki, więc gdy tylko zauważyłem ponętnie wyglądającą blondynkę, ruszyłem w jej kierunku. Niestety była głęboko w zamkniętej strefie przeznaczonej na coś, co wyglądało jak chaotyczny zjazd ludzi totalnie przypadkowych. Postanowiłem zakotwiczyć przy barze, aby zaczekać aż zdecyduje się na wyjście na parkiet bądź do toalety i w tym właśnie momencie zobaczyłem Żaklin. Uhh…. wyglądała jak zwykle, gdy widzę ją w klubie olśniewająco. Pomyślałem, że to nieprawdopodobne, ale nie sprawiała wrażenie zaskoczonej, pomimo iż to dosyć nieprawdopodobny zbieg okoliczności. Przeszliśmy na parkiet, później zdecydowaliśmy się zmienić miejsce wraz z całą ekipą.

Gdy podeszliśmy do klubu obok nas stała wylansowana ekipa, którą selekcjoner poprosił o karty klubowe. Z jednej strony to trochę dziwne, ale z drugiej wiadomo, że to taki sympatyczny tekst, który pozwala ludziom, których nie chce się wpuszczać do klubu na zachowanie twarzy, więc nie marnując czasu od razu pokazałem na naszą ekipę. – Ok, wchodźcie. 😀 – To lubię, dziewczynom od razu zaświeciły się w oczach iskierki. 😉 W środku było bardzo przyjemnie. Zrobiliśmy rundkę naokoło, aby dojść na sam środek parkietu. Atmosfera była wyjątkowo przyjemna a to znaczy, że było na czym zawiesić wzrok. Niestety, a może na szczęście byłem tak jakby z Żaklin i jej koleżanką, także zachowawczo próbowałem odnaleźć się w tej roli kolego – przyjaciela, z perspektywą na chłopaka (chyba wszystko w zależności od tego, gdzie się spotykamy, bo w klubie zawsze robi na mnie piorunujące wrażenie). Koło dziewczyn zaczął tańczyć jakiś emeryt, więc dziewczyny zaproponowały, żebyśmy zmienili miejsce. Gdy chwilę później poszły do toalety, miałem okazję zamienić kilka słów z Doktorem.

Ustaliliśmy, że zrobimy małą rundkę wokół parkietu aby się trochę przewietrzyć. Tymniemniej chwilę później byliśmy już w innej sali. Doktor wskazał mi na dwie śliczne dziewczyny, niestety czułem się wyjątkowo dziwnie wiedząc, że będę musiał otworzyć je na oczach Żaklin, więc Uh!! zmieniliśmy miejsce na inną salę. Tam otworzyłem jedną z tańczących dziewczyn, która wpadła mi w oko wraz ze swoimi wysokimi szpilkami. Była w towarzystwie 3 koleżanek i pomyślałem, że przydałaby się teraz odsiecz kawalerii, niestety Doktor rozpoznawał teren kilka kroków dalej. Podtrzymując konwersację z dziewczyną, rozglądałem się bacznie i analizowałem dostępne opcje, aż do czasu gdy zrozumiałem, że nie ma tu mojej przyszłej żony 😉 Zrozumiałem też, że jeśli nie wrócimy do naszych dziewczyn, to będzie to mało wyjątkowy wieczór, Na szczęście czekały na parkiecie, zadowolone, że wróciliśmy. Pomyślałem o obowiązkach, które czekają na mnie następnego dnia i chciałem już powoli zawijać.. wtedy pojawił się znowu – uśmiechnięty emeryt kontratakował. Normalnie o co kaman? Dziadek na prawdę uderzał ostro, więc położyłem mu dłoń na ramieniu i krzyknąłem:

– Przestań podrywać moją dziewczynę. – Oczywiście było tak głośno, że niestety tylko on to usłyszał.

Intencją było zażartowanie na tyle głośno aby wszyscy mogli to słyszeć. ale nic, stało się. Gość się uśmiechnął, pomachał w powietrzu kciukami do góry i odkrzyknął, że gratuluje mi dziewczyny. Oczywiście muza była tak głośna, że nikt z wyjątkiem mnie tego nie słyszał. Teraz przysunął się do Żaklin i zrozumiałem, że jej właśnie gratuluje mnie. Źle. Chwile potem zobaczyłem ją nerwowo machającą dłońmi w powietrzu. Po prostu pięknie 😉 Ale zauważyłem, że gdy kolejny gość próbował przykleić się do Żaklin, sama natychmiast wysłała go w kosmos. Wow. Szybka akcja. 😉

Po 3 kawałkach całą ekipą wyszliśmy, a ja jeszcze raz podjąłem wyzwanie. Kino – wersja 2.0

3 thoughts on “Zbiegi okoliczności?!

  1. No to już się nie mogę doczekać ;?

    Może osobna kategoria? np.randki ;p

  2. Poproszę więcej takich zbiegów okoliczności 😉 O wyjściach do kina z Ż napiszę chyba jakąś osobną sagę ;D

  3. Nice ! Doobrze to napisałeś, z tym że już wiesz że nie ma przypadków !!! 😉 i zbiegów okoliczności bo przed naszym wyjściem rozmawiałem z Żaklin ;p hehe

    czekam na relacje z kina ;]
    Pozdro Doc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *