Posted on

Tańczący z Minami

W ubiegły piątek wbiłem do klubu. Energia uderzała po oczach. Dziewczyny w tamtych czasach pamiętały jeszcze jak wygląda słońce, więc widoki były bardzo interesujące. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ona. Moja antydziewczyna. Widziałem, że tańczy obok, widziałem, że spogląda ale… żeby tak ni z gruchy ni z pietuchy poprosić mnie o taniec. Nie mogłem, nie chciałem, prawie się popłakałem. Mówię jej – „dzisiaj nie tańczę”, a ona niewzruszona zaczyna tańczyć koło mnie. Nie mogłem tak jej odtrącić, ale może powinienem bo uruchomiła całą lawinę. Dwie kolejne dziewczyny, od razu zwietrzyły łatwy cel. Jedna z nich wypaliła: – Podobasz się mojej koleżance.

– Ale ja mam żonę i dwójkę dzieci.- matko, nigdy nie sądziłem, że będę musiał tak kłamać dziewczynie. Za chwilę dotarło do mnie niczym echo: – Powiedział, że ma żonę i dwójkę dzieci. Atmosfera w tym rogu trochę zgęstniała. Nie była zbyt bystra spoglądając na dłonie i ewidentny brak obrączki, ale teraz wiem, że sam mogłem być bardziej konstruktywny. Takie dziewczyny zawsze przecież mają mnóstwo koleżanek 🙂 Jak pomyślę o tych wszystkich koleżankach, to na prawdę motywacja do dzisiejszego wyjścia od razu rośnie. Nie wiem jeszcze co mnie czeka, ale chcę jutro po prostu iść z bystrą dziewczyną do kina, więc czuję, że czeka mnie dzisiaj kilka solidnych wywiadów. Trzymajcie kciuki, aby wydarzyło się coś ciekawego o czym warto napisać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *