Posted on

Tańczący z Minami

W ubiegły piątek wbiłem do klubu. Energia uderzała po oczach. Dziewczyny w tamtych czasach pamiętały jeszcze jak wygląda słońce, więc widoki były bardzo interesujące. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ona. Moja antydziewczyna. Widziałem, że tańczy obok, widziałem, że spogląda ale… żeby tak ni z gruchy ni z pietuchy poprosić mnie o taniec. Nie mogłem, nie chciałem, prawie się popłakałem. Mówię jej – „dzisiaj nie tańczę”, a ona niewzruszona zaczyna tańczyć koło mnie. Nie mogłem tak jej odtrącić, ale może powinienem bo uruchomiła całą lawinę. Dwie kolejne dziewczyny, od razu zwietrzyły łatwy cel. Jedna z nich wypaliła: – Podobasz się mojej koleżance.

– Ale ja mam żonę i dwójkę dzieci.- matko, nigdy nie sądziłem, że będę musiał tak kłamać dziewczynie. Za chwilę dotarło do mnie niczym echo: – Powiedział, że ma żonę i dwójkę dzieci. Atmosfera w tym rogu trochę zgęstniała. Nie była zbyt bystra spoglądając na dłonie i ewidentny brak obrączki, ale teraz wiem, że sam mogłem być bardziej konstruktywny. Takie dziewczyny zawsze przecież mają mnóstwo koleżanek 🙂 Jak pomyślę o tych wszystkich koleżankach, to na prawdę motywacja do dzisiejszego wyjścia od razu rośnie. Nie wiem jeszcze co mnie czeka, ale chcę jutro po prostu iść z bystrą dziewczyną do kina, więc czuję, że czeka mnie dzisiaj kilka solidnych wywiadów. Trzymajcie kciuki, aby wydarzyło się coś ciekawego o czym warto napisać 😉

Posted on

Kto Patrzy na Twój Tyłek?

Dwie dziewczyny z Los Angeles postanowiły odpowiedzieć na pytanie tytułowe. Zmajstrowały interesujący mechanizm szpiegowski, który jedna z nich zainstalowała w… spodniach. Po przejrzeniu materiału nagranego kamerą wysokiej rozdzielczości ich oczom ukazały się interesujące widoki zmontowane w poniższym materiale. Film został usunięty z Youtube’a więc możecie oblizać się smakiem (chyba, że ktoś wyczai to w necie, to poproszę o linka).

A jeśli, któryś z was Panowie, ma ochotę poświęcić się w imię nauki, to możemy zorganizować podobne badanie 😉

Posted on

Kobieta prawdę Ci powie !

kobieta prawdę Ci powie

kobieta prawdę Ci powieChcesz się dowiedzieć czego pragną kobiety ?!

Po prostu je o to spytaj ! ;]

Ostatnio stojąc w kolejce do Dziekanatu (więcej było Pań.. tak lepiej jak jest więcej ;p) skorzystałem z okazji, że do stojącej przede mną Ślicznotki dołączyła druga blond 9 ;)))

– Spoko ja się nie gniewam, możesz stanąć przed. ;)) [.. zaskoczona, zmieszała się i patrzy na mnie z pustką w głowie, jak śmiałem jej zwrócić uwagę że się wpycha ;P ]….. spoko wybaczam Ci 😉

– Dzięki. 😉

(…)

Dziewczyny były z wyższego roku, zagaiłem o tym jak studia itp.

Później przyszedł jakiś gość, i moje Panie jakoś się znacząco na siebie spojrzały..

– Co znajomy jakiś?

– Hm.. no niby tak.

– Nawet się z wami nie przywitał ;p

– No.. to mój były. – Wyjaśnienie od mojej blond ślicznotki.

-Zniszczył mi życie .

-LoL Ale jak to..? nie rozumiem jak to zniszczył.?

-No przez pare miesięcy zanim się rozstaliśmy opowiadał jak to tęskni za swoją byłą ale że nie może mnie zostawić, płakał i wogule.. ble.

-To czemu Ty go nie zostawiłaś?

-Nie pozwalał mi :(! Raz mnie nawet zamknął w pokoju i nie chciał puścić na zajęcia ;/// [lol]

tu dołącza się jej koleżanka.

-Faceci są dziwni.

[oho zaczyna się ciekawie]

-Co..?! To Dziewczyny są dziwne ! ;p

-Nie wiecie sami czego chcecie! mi też były zniszczył parę miesięcy życia. ;/ [lol co za miasto ;p]

-Co się stało?

-Oj bo mieszkaliśmy razem i nie mogłam się z nim rozstać…

(…)

-No to dziewczyny czyli z tego co wynika to znaczy że facet powinien mieć JAJA ! ;>?

-haha no i to DWA !

-I pewnie wiedzieć jeszcze czego chce ! Brać odpowiedzialność za swoje decyzje i nie być CI**Ą !

(…)

I tak właśnie zostałem zainspirowany do tego wpisu ;]

Nie ma to jak rozmowa z kobietami 😉 One same powiedzą Ci czego oczekują i czego chcą, wystarczy zapytać.

Posted on

Zbiegi okoliczności?!

Back Camera

Wszystko jak zwykle zaczęło się niewinnie. Odwiedziłem kumpla z licealnej ławy i znając jego zamiłowanie do mocnych trunków, profilaktycznie podjechałem furą. Ponieważ jego żona jest stewardessą, 2 godziny później miałem już w pełni uaktualnioną wiedzę o stanie flot linii lotniczych, w których problemy najczęściej rozwiązuje się przy pomocy taśmy klejącej. W każdym razie, przebywanie w gronie pozytywnych ludzi, zawsze nastraja optymistycznie, dlatego w doskonałym nastroju ruszyłem do centrum. Tam wcześniej ustawiony z Doktorem, zastałem go w miłym kobiecym towarzystwie. Kilkanaście minut później biegliśmy już do pierwszego klubu. Tam zupełnym zbiegiem okoliczności dowiedziałem się, że kolor różowo – bordowy, bardzo podoba się wszystkim selekcjonerom 😉 W środku, jak zwykle o tej porze w klubach, poezja. Umówiliśmy się z Doktorem, że w tym tygodniu otwieramy tylko 10tki, więc gdy tylko zauważyłem ponętnie wyglądającą blondynkę, ruszyłem w jej kierunku. Niestety była głęboko w zamkniętej strefie przeznaczonej na coś, co wyglądało jak chaotyczny zjazd ludzi totalnie przypadkowych. Postanowiłem zakotwiczyć przy barze, aby zaczekać aż zdecyduje się na wyjście na parkiet bądź do toalety i w tym właśnie momencie zobaczyłem Żaklin. Uhh…. wyglądała jak zwykle, gdy widzę ją w klubie olśniewająco. Pomyślałem, że to nieprawdopodobne, ale nie sprawiała wrażenie zaskoczonej, pomimo iż to dosyć nieprawdopodobny zbieg okoliczności. Przeszliśmy na parkiet, później zdecydowaliśmy się zmienić miejsce wraz z całą ekipą.

Gdy podeszliśmy do klubu obok nas stała wylansowana ekipa, którą selekcjoner poprosił o karty klubowe. Z jednej strony to trochę dziwne, ale z drugiej wiadomo, że to taki sympatyczny tekst, który pozwala ludziom, których nie chce się wpuszczać do klubu na zachowanie twarzy, więc nie marnując czasu od razu pokazałem na naszą ekipę. – Ok, wchodźcie. 😀 – To lubię, dziewczynom od razu zaświeciły się w oczach iskierki. 😉 W środku było bardzo przyjemnie. Zrobiliśmy rundkę naokoło, aby dojść na sam środek parkietu. Atmosfera była wyjątkowo przyjemna a to znaczy, że było na czym zawiesić wzrok. Niestety, a może na szczęście byłem tak jakby z Żaklin i jej koleżanką, także zachowawczo próbowałem odnaleźć się w tej roli kolego – przyjaciela, z perspektywą na chłopaka (chyba wszystko w zależności od tego, gdzie się spotykamy, bo w klubie zawsze robi na mnie piorunujące wrażenie). Koło dziewczyn zaczął tańczyć jakiś emeryt, więc dziewczyny zaproponowały, żebyśmy zmienili miejsce. Gdy chwilę później poszły do toalety, miałem okazję zamienić kilka słów z Doktorem.

Ustaliliśmy, że zrobimy małą rundkę wokół parkietu aby się trochę przewietrzyć. Tymniemniej chwilę później byliśmy już w innej sali. Doktor wskazał mi na dwie śliczne dziewczyny, niestety czułem się wyjątkowo dziwnie wiedząc, że będę musiał otworzyć je na oczach Żaklin, więc Uh!! zmieniliśmy miejsce na inną salę. Tam otworzyłem jedną z tańczących dziewczyn, która wpadła mi w oko wraz ze swoimi wysokimi szpilkami. Była w towarzystwie 3 koleżanek i pomyślałem, że przydałaby się teraz odsiecz kawalerii, niestety Doktor rozpoznawał teren kilka kroków dalej. Podtrzymując konwersację z dziewczyną, rozglądałem się bacznie i analizowałem dostępne opcje, aż do czasu gdy zrozumiałem, że nie ma tu mojej przyszłej żony 😉 Zrozumiałem też, że jeśli nie wrócimy do naszych dziewczyn, to będzie to mało wyjątkowy wieczór, Na szczęście czekały na parkiecie, zadowolone, że wróciliśmy. Pomyślałem o obowiązkach, które czekają na mnie następnego dnia i chciałem już powoli zawijać.. wtedy pojawił się znowu – uśmiechnięty emeryt kontratakował. Normalnie o co kaman? Dziadek na prawdę uderzał ostro, więc położyłem mu dłoń na ramieniu i krzyknąłem:

– Przestań podrywać moją dziewczynę. – Oczywiście było tak głośno, że niestety tylko on to usłyszał.

Intencją było zażartowanie na tyle głośno aby wszyscy mogli to słyszeć. ale nic, stało się. Gość się uśmiechnął, pomachał w powietrzu kciukami do góry i odkrzyknął, że gratuluje mi dziewczyny. Oczywiście muza była tak głośna, że nikt z wyjątkiem mnie tego nie słyszał. Teraz przysunął się do Żaklin i zrozumiałem, że jej właśnie gratuluje mnie. Źle. Chwile potem zobaczyłem ją nerwowo machającą dłońmi w powietrzu. Po prostu pięknie 😉 Ale zauważyłem, że gdy kolejny gość próbował przykleić się do Żaklin, sama natychmiast wysłała go w kosmos. Wow. Szybka akcja. 😉

Po 3 kawałkach całą ekipą wyszliśmy, a ja jeszcze raz podjąłem wyzwanie. Kino – wersja 2.0

Posted on

Piątkowe Deja Vu

W południe odebrałem tel. od Doktora, który zastanawiał się jak najlepiej rozegrać podbramkową sytuację w odległej miejscowości nadmorskiej. Od tego momentu zacząłem zastanawiać się, co warto byłoby spsocić, więc ustawiłem się z Szejkiem na wieczorne wyjście do klubu. Podjechaliśmy późnym wieczorem, akurat wtedy gdy wszystkie miejsca były już pełne gorących, przyjemnie falujących, kobiecych ciał.
Po wejściu do klubu przeszedł mnie sympatyczny dreszcz deja vu. W tym samym klubie, dwa tygodnie wcześniej, stała ta sama dziewczyna, w tym samym miejscu. Zabawny początek, zagadałem z sympatyczną długonogą, ale szybko zauważyłem też duże zmiany, cały parkiet był pełny sympatycznych, ślicznych dziewczyn. Tańczyłem w miłym nastroju, aż zobaczyłem szczupłą brunetkę w towarzystwie koleżanki i jakiegoś chłopaka.
– Sorry to Twój chłopak?
– Nie. – Uśmiechnęła się słodko.
– Podobasz mi się, a skąd jesteś?
– Puławy.
W takich momentach trzeba powiedzieć sobie, że mogło być gorzej, Meksyk, Venus, Kazachstan… zaczęliśmy się bujać w rytmie klubowej muzy. I wtedy właśnie na scenę wyszedł bardzo interesujący człowiek, który wziął do ręki mikrofon i zaczął zarzucać rytmy z dorzecza Amazonii – WTF?! Moja sympatyczna koleżanka była zachwycona, ja mniej.
– Zagrzej dla mnie to miejsce, zaraz wracam. – Powiedziałem do słodkiej dziewczyny, zanim z Szejkiem nie przedarliśmy się do baru. Tłok jak w japońskim metrze. Patrzę na lewo. Gołota. Chwileczkę, przecież ja dzisiaj nie piję. Patrzę ponownie – Gołota jak nic. Akurat przed nami stała interesująca brunetka, hmm…
– Który numerek macie?
– 16 (proszę, jaka przygotowana 😉
– A co dzisiaj polecacie do picia?
– Whisky!
– Ok, to zobacz. – Wskazuję na Szejka. – Tu jest sponsor dzisiejszego wieczoru, który postawi Ci co tylko zechcesz, jeśli uda Ci się poderwać Gołotę.
– Nie, daj spokój. – Powiedziała to w sposób, który sprawił, że zacząłem myśleć o nim z lekkim współczuciem. Faktycznie, chyba nie był dzisiaj w najlepszej formie.
Gdy naszą konwersację przerwała kelnerka przyjmująca zamówienie, moje spojrzenie skrzyżowało się z dwoma tańczącymi obok blondynkami.
– Jesteś z siostrą? – Nie ma to jak czasem puścić wodzę fantazji w otwieraczu, ale dziewczynom wystarczył ten poziom kreatywności.
– Nie, ale wszyscy nam mówią, że jesteśmy bliźniaczkami. – Hmmm, ciekawe dlaczego 😉
– Nie przejmuj się to tak jak my, zobacz to mój brat bliźniak – tutaj wskazałem na Szejka 😉
To co mnie w nich uderzyło, to może góra 155 cm wzrostu. Miłe były, fajne, drobne. I kiedy tak myślałem, moją uwagę ściągnęła kolejna dziewczyna, zatrzymująca się właśnie obok ze tym samym wzrostem. Moją uwagę przykuł może nie tyle jej wzrost, co miseczka D. Czy to w ogóle możliwe?! Przenoszę wzrok z jednej dziewczyny – miseczka A+, na drugą, równie filigranową – miseczka D!. Może to tylko sen? W każdym razie patrzę jak szejk Szejk podchodzi z plażowym drinkiem, więc chyba jednak sen. 😉 Wbijamy głębiej rozglądając się uważnie na boki – widzę kumpla, z nowym macho uczesaniem – u yeah! Plotkujemy trochę, później wracam na parkiet a tam… Żaklin z koleżanką (??)
– O wow, cudownie Cię widzieć! 🙂
Uśmiech. Przytuliłem się do niej i mówię:
– Szukamy dziewczyny dla Szejka.
Żaklin rzuca się na szyję Szejkowi. – To może poznasz nas ze sobą?
Tak, to by rozwiązywało wiele problemów 😉
Odbijamy, oficjalnie w poszukiwaniu kobiety dla Szejka. Mniej oficjalnie podchodzę do ślicznej latynoski (10), tańczącej samotnie na scenie i zaczynam niewinną konwersację.
– Z jakiego kraju przyleciałaś?
– Z Polski.
– Gdzie odlatujesz?
– Nigdzie.
– Ok, dwie bardzo dobre odpowiedzi. Musisz robić tu coś naprawdę niesamowitego.
– Jestem architektem.
– U łaaa, no widzę, że dzisiaj się zarchitektowałaś prześlicznie.
Oślepiła mnie swoim uśmiechem. – Projektuję dla banków.
Gdyby tylko była odrobinę wyższa, pozwoliłbym jej zaprojektować resztę swojego życia. Rozmawiamy jeszcze chwilę, później znajduje koleżankę przy barze i znika z pola widzenia. Wracam na parkiet. Tańczą tam drobna brunetka z tlenioną blondynką. Słyszę jak jedna z nich mówi:
– Chyba się już zbieramy.
O nie dziewczyny, jeszcze nie. Przysuwam się do blondynki
– Akurat! Impreza dopiero się zaczyna.
I faktycznie, dziewczyny kończą przebierać bezradnie nogami i szybko pozwalają sobie na chwilę zapomnienia w zmysłowym tańcu. O tak, kolejny pozytywny zwrot tego wieczoru. Poznajemy jeszcze kilka dziewczyn, ale gdy mijam na schodach Żaklin, ta żegna się kwaśno mówiąc, że jedzie już do domu. Jej koleżanka mówi wprost: – „Zatrzymaj ją”, ale wiem jak to by się skończyło. Kurtuazyjnie proponuję dziewczynom podwózkę, koleżanka Żaklin nalega, ale ona jest już nieobecna ciałem. Nie wiem co się stało, ale czuję się winny. Całuję ją w policzek na pożegnanie i wychodzę z Szejkiem – wracając do domu przejeżdżamy obok zagłębia kebabowego. Lekko zszokował mnie widok 5 dziewczyn, które przed chwilą poznaliśmy w klubie. Może to właśnie tu powinniśmy zaczynać imprezy następnym razem?
Posted on

Retro piątek

Zaczęło się interesującą odprawą z Doktorem i nowym świeżakiem. Godzinę później rozpierani energią, nie mogliśmy doczekać się wyjścia do klubu. Wczesne rozpoczęcie imprezowania wiąże się z tym drobnym ryzykiem, że Twoje 4 litery będą jedynymi na parkiecie, ale tego dnia postanowiliśmy z Doktorem poświęcić maksymalnie dużo czasu na przygotowanie nowej osoby do profesjonalnego podrywu. Zaczęliśmy od otwieraczy i wyglądało to na prawdę dobrze. Kilkadziesiąt minut później byłem wystarczająco zadowolony z postępów przy barze i stolikach, aby rzucić hasło – teraz parkiet. Byliśmy pierwszymi osobami, ale to zawsze dobrze robi na rozpoznawalność w nowym miejscu. Na biegnące w naszą stronę kobiety musieliśmy czekać mniej niż 5 sekund. Trzy grupki dziewczyn, szybko osaczyły nas ze wszystkich stron. W takich chwilach nie masz żadnej konkurencji, więc możesz czuć się naprawdę komfortowo otwierając kolejne zestawy. Wysłaliśmy świeżaka do jednej z tańczących obok dwóch koleżanek i biorąc pod uwagę fakt, że pobierał lekcje tańca mniej niż półtorej godziny wcześniej, wymiatał. Zadowolony, skoncentrowałem się na otwieraniu kolejnych zestawów, aż doszedłem do interesującej brunetki, z którą chwilę pobujałem się na parkiecie. W pewnym momencie podszedł do mnie Doktor:

– Załóż się z nią, że nie poderwie świeżaka.

– Haha, doskonały pomysł. – Od razu postanowiłem wdrożyć go w życie.

– Założę się, że nie poderwiesz tego gościa. – Powiedziałem do brunetki.

Spojrzała na mnie uśmiechając się.

– Tak, a co masz na myśli przez podryw? Rozmowa się liczy?

Spojrzałem na świeżaka. Hmm tak, rozmowa na dzień dobry byłaby miła.

– Tak.

– To w takim razie, powinieneś wiedzieć, że już ze mną rozmawiał.

Haha auć! Przy takim tempie jaki narzuciliśmy na początku, musiał porozmawiać z przynajmniej połową dziewczyn w klubie. Bawiliśmy się dobrze i tego dnia był super flow, ale niestety wszyscy byli ustawieni w innych miejscach. Podrzuciłem Doktora do następnego klubu i rozpłynąłem się w ciemnościach tej gorącej nocy. Cały wieczór natchnął mnie do małej retrospekcji tego wszystkiego, co przez ostatnie kilka miesięcy robiliśmy w klubach. Zaczęliśmy od doskonałej zabawy, a teraz jest jej jeszcze lepiej. Yeah!

Posted on

Piątek w Jaskini Smoka

biforek

Doktor śmignął na działkę – duża strata przed weekendem – tym niemniej na otarcie łez podrzucił zaproszenia do klubu, które nie mogły się zmarnować. D. zorganizował u siebie biforek. Gdy wspominał, że będzie on i same kobiety, myślałem że żartuje, ale NIE… 7 kobiet i nas dwóch – mogę tak zaczynać częściej.

Poznawanie dziewczyn zaczęło się w kuchni, później przeniosło na balkon, aby zakończyć się w salonie. D. zwrócił moją uwagę na dziewczynę, która szczególnie wpadła mu w oko. W trakcie gdy zapoznawał on sympatyczną niunię ze swoim księgozbiorem, ja byłem pod troskliwą, „matczyną” opieką jednej z dziewczyn, która z determinacją postanowiła walczyć przy pomocy suszarki z Colą, którą chwilę wcześniej rozlała na moich spodniach. Nie wiem jak często kobiety wylewają na was różnego typu napoje, ale te przypadkowe wycieki zdarzają się wystarczająco regularnie, aby przestać nazywać je przypadkowymi. W końcu czy jest jakiś lepszy sposób, aby wyciągnąć mężczyznę z tłumu i spędzić z nim chwilę na osobności? Gdy wróciłem do salonu D. był na etapie pokazywania dziewczynie kolekcji znaczków, więc zaproponowałem siedzącym na około kobietom, że zostawimy ich samych aby mogli się spokojnie zacząć całować. Z doświadczenia wiem, że gdy w rozmowę wplecie się umiejętnie wystarczająco dużo dwuznacznych aluzji, stają się one w końcu faktami. Minuty mijały na ciekawym przekomarzaniu się, więc pora było zarządzić wymarsz do klubu. Podróż była oryginalnym przeżyciem, ponieważ taka grupa podróżująca metrem bardzo łatwo zwraca na siebie uwagę otoczenia. Gdy po solidnej dawce śmiechu dotarliśmy do celu naszej podróży, mój moczopędny browar przeją kontrolę nad ciałem, tak że zamiast rzucić się wprost na rozkołysany parkiet skierowałem pierwsze kroki grzecznie do toalety. Po wyjściu, większość ekipy była już w środku. Pozostało tylko przykleić się do kogoś na parkiecie. Tak się akurat zdarzyło, że na kursie kolizyjnym pojawiła się wysoka, szczuplutka brunetka.

– Skąd jesteś? – Zagadałem, z odległości 2 milimetrów od jej ucha.

– Teraz już z Warszawy. – Dziewczyna wydawała się być już po solidnej zaprawie, dlatego przestaliśmy rozmawiać i poprzestaliśmy na wspólnym tańcu. Przy takiej dziewczynie można się dobrze rozgrzać, ale trzeba było rozejrzeć się po reszcie klubu. Weszliśmy z D. na górę, przy barze stanęły dwie dziewczyny, z których ta wyższa zaczęła tańczyć przy koleżance, jak przy rurze.

– Widać, że ma ochotę na sex. – skomentował D. który sztukę nie owijania w bawełnę opracował do perfekcji 😉 Niestety, dziewczyny szybko przeniosły się dalej.

Usiedliśmy na podwyższeniu zerkając na wszystko to, co właśnie omijało nas na parkiecie. Z obydwu naszych stron siedziały grupki dziewczyn. 3 sekundy później zagadałem do blondynki po lewej. Dziewczyna była z Wrocławia. Chciałem krzyknąć: „kto ma ochotę przeżycia wakacyjnej przygody zgłosi się piętro niżej”, ale bałem się, że moglibyśmy zostać sami. Mimo wszystko wakacje jeszcze w pełni, więc trzeba się liczyć, że ktoś roztopi wam serce, a później zniknie 300 km za horyzontem. W tym czasie zacząłem żałować, że nie wychyliłem się w drugą stronę, gdzie moją uwagę przykuła śliczna brunetka po stronie D. Chciałem, żeby ją poznał, ale cały czas prowadziłem rozmowę z koleżanką po lewej. Z opresji wyrwały mnie dziewczyny, z którymi rozgrzewaliśmy się przed imprezą. Zostawiliśmy je na naszych miejscach i pomknęliśmy na parkiet.

Tego dnia nie byłem zbytnio konstruktywny, ale zaskakująco nie miało to żadnego wpływu na moją skuteczność. Dziewczyny w parach otwierałem na podryw na „siostry” a przynajmniej 3 na „wieczór panieński”. W samym centrum wpadliśmy na dwa anioły i to są właśnie momenty, w których dziękujecie za wsparcie na skrzydle – Agata – mój anioł stróż, okazała się być studentką turystyki i rekreacji, z baaardzo interesującą powierzchownością. D. wiedział jak zająć się koleżanką. Spędziliśmy tak kilka miłych chwil do czasu, gdy dziewczyny nie śmignęły do baru. Akurat w samą porę, bo właśnie przechodził koło nas mega zestaw dwójkowy. Zagadałem do blondynki, która szybko postanowiła zainstalować się z „siostrą” w naszym otoczeniu. W tym czasie obok nas stacjonarny obóz rozbiły koleżanki z biforka, w tym jedna wyjątkowo interesująca modelka o 178 cm żywego sex appealu, z dziecięcą twarzą. Zabawa była bardzo konkretna, aż nagle usłyszałem od Agaty:

– Pogadaj z kolegą, bo on się przytula a my tego nie lubimy.

Że ke? 😉 5s. później zostawiamy dziewczyny same. Wbijamy głębiej na parkiet. Znajduję koleżankę, która tańczyła wcześniej przy barze… a może to ona znajduje mnie. Falujemy razem przez następne kilkanaście minut. Dziewczyny mieszkają blisko i są gotowe na wszystko, ale gdy robią przerwę techniczną na toaletę, D. zaczyna koncentrować się już tylko na 178 centymetrach równie pięknego, co zajętego ciała ślicznej modelki. Przez następne kilkadziesiąt minut próbuję ukierunkować moce D. na wyzwania jakie czekają nas jeszcze tego wieczoru, ale jest już za późno.

Gdy wychodzę, widzę naszą super modelkę dzwoniącą po taksówkę.

– A gdzie zgubiłaś D.?

– Powiedział, że jestem zbyt seksowna aby ze mną tańczył i poszedł..

Gdybym tak powiedział, zrobiłbym to na pewno tylko po to, aby wrócić w bardziej odpowiednim momencie. Zastanawiając się, jaki będzie finał tej historii jadę do domu. Wątpliwości rozwiewają się, gdy odbieram telefon od D.

– Zakochana w jakimś 38 letnim facecie z Włoch.

Tiaaa… to była długa, przyjemna noc 😉 Teraz muszę się wyspać i przygotować na spotkanie z Żaklin. Znikam w otchłani własnego łóżka z uśmiechem na twarzy.

Posted on

Let’s Do It One More Time! :D

impreza w mini na maksa

impreza w mini na maksaWyszliśmy z Doktorem, sympatyczną Panią X i dwoma dobrze rokującymi „świeżakami” Y i Z. Po drodze spotkaliśmy panieński, zatem do klubu niemalże wbiegłem w welonie. To było chwilę po tym, gdy rzuciłem się pannie młodej na szyję. Przed klubem niespodzianka, zmienił się selekcjoner. Sympatyczna brunetka zadumała się na nasz widok:

– Taka duża ekipa..
– Taka duża ekipa – odpowiedziałem. Ale widzę, że spogląda na dziewczyny, które ledwo trzymają się na nogach i ech… – To zróbmy tak, to jest mniejsza ekipa – pokazuję na naszych graczy – a to jest większa ekipa, uśmiecham się do dziewczyn.. 😉 Wchodzimy! W środku duże braki laskowo – osobowe, zatem nic tylko pogratulować ostrej selekcji. W klubie dołącza do nas jeszcze dwóch ziomków. D – mistrz kinetyzowania na parkiecie i S nieuleczalny kobieciarz z artystyczna duszą. W takim towarzystwie najlepiej spodziewać się niespodziewanego – energia jest wręcz wyczuwalna w powietrzu.
Robimy małe zamieszanie przy barze, później wbiegamy na parkiet. Nagle słyszę:
– Czeeeeeść.
– Siema stary – hmmm, ściskam dłoń jakiemuś obcemu facetowi. – Ale wlasciwie skąd ja Cię znam?
– Znamy sie przez Twoich rodzicow. – I tu wyskakuje z całym życiorysem i kawałkiem mojego. Najgorsze nie jest nawet to, że właściwie wszystko się zgadza, ale fakt że po głowie chodzi mi nadal jedno pytanie – skąd ten gość mnie zna?! Gdy powiedział, ze ma kawalerski przestałem wnikać i ścisnęliśmy się serdecznie jak dwa niedźwiedzie w galarecie. Niestety przebijał ze swoją ekipą (20 osób) do klubu go -go na padlinę, zatem szybko się pożegnaliśmy.
Po kontrolnym rekonesansie, rozgrzaniu mięśni na parkiecie i kilku spontanicznych otwieraczach, zauważyłem że Y po kilku namowach, jak na pierwszy raz radzi sobie całkiem dobrze – właśnie czarował całkiem interesującą dziewczynę na balkonie. Spojrzeliśmy na siebie z Doktorem, było dobrze, nawet bardzo dobrze. Podszedł D i zaczęliśmy planować atak na parkiecie. Na celownik poszła sympatyczna para długonogich koleżanek. Chciały nas pożreć na kolację, więc w ramach otwieracza burknąłem tylko coś niewyraźnie i zaczęliśmy oblężenie w rytmie konkretnych basów. Po krótkiej, acz treściwej konwersacji wywnioskowałem, że moja partnerka jest kolejną znudzoną małżeństwem mamuśką, która ochajtała się z wybitnie nudnym informatykiem, a jej koleżanka cóż… wyglądała na mniej zamężną i z pewnością zadowoloną pod naporem D.. Reszta ekipy rozgrzała się już wystarczająco, aby zdecydować się na przebicie do innego klubu. Wymieniłem porozumiewawcze spojrzenie z D, wiedziałem że zostaje w dobrych rękach. Przed wejściem S oświadczył, że musi coś jeszcze załatwić, zrozumiałem natychmiast, że postanowił zadzwonić do swojej dziewczyny (bardzo interesującej platynowej blondynki) i że to oznacza „wylogowanie się” z gry na dobre. Nie przepadam za angielskimi wyjściami, lecz trzeba przyznać, że kumplom wybacza się więcej.
W środku poprzeczka poszła do góry, przecież w końcu wylądowaliśmy w imprezowym epicentrum Warszawy. Świeżaki, zgromadziły się wokół baru, szukając impulsu do działania.
– Weź ten browar i zacznij stukać się z dziewczynami.
– Za chwilę, spokojnie. – Uwielbiam takie teksty, niestety jak wychylisz browar do końca, to nie będzie się czym stukać ;))
Poszliśmy na mały obchód z Doktorem i byłem rozbawiony widząc jak konkurencja próbuje wgryźć się w łaski X. Niszczenie było miażdżące, gdyż gościowi nawet nie udało się obrócić wszystkiego w żart. Tymczasem (będącym błędem językowym) na parkiecie tańczyła miła Pani. Nie wiem, czy bardziej uwodziła własnym wzrokiem, czy ponętnymi udami ochoczo wystającymi z najbardziej seksowej mini, w której nie wypada się pokazać w teatrze. Byłaby doskonałym wyzwaniem dla D., ale nasz ekspert od podrywu na parkiecie rozminowywał koleżankę w innym klubie. Chwilę później zobaczyłem jak Y zaczyna z nią nieśmiało tańczyć. Pomyślałem, że oberek nie najlepiej wygląda przy klubowej muzie, ale dziewczynie ewidentnie się podobało, co zachęciło Y do zmniejszenia dystansu. Myślę, że coś jeszcze z niego może być.
Spoglądając na dziewczyny wokoło, zainteresowały mnie dwie bardzo podobnie wyglądające dziewczyny. Szczególnie zainteresował mnie naturalny uśmiech jednej z nich, a może to te uda, które w szpilkach wyglądały jak stalowe relikwie fitnessowych guru. Zająłem się zmotywowaniem Z. Trzeba przyznać, że chłopak się przełamał, zaczął otwierać dziewczyny i wreszcie wyglądał na zadowolonego. Pod koniec imprezy D. zadzwonił z newsem, że dziewczyna mu się przestała podobać, bo „najchętniej chodziłaby za rączkę”. Jak ja lubię tą jego maczo naturę 🙂
Kilkadziesiąt minut później rozglądaliśmy się za najbardziej wytrwałymi imprezowiczkami i Doktor idąc na czele pochodu wypatrzył „stalowe łydki”, siedzącą przy stoliku. Zagadałem baardzo szybko.
– Gdzie zgubiłaś siostrę?
– To nie moja siostra? – Odpowiedziała z uśmiechem.
– W takim razie kto, bo wyglądacie niemalże jak bliźniaczki?
– To była dziewczyna mojego kolegi.
– Aha.. (W takich chwilach warto się zastanowić, czy dziewczyna, kolegi waszego brata, którego macie bądź nie, chciałaby brnąc dalej w ten wątek).
– Czyli z kim się dzisiaj bawisz?
– Z koleżanką.
– A gdzie ona jest?
– Za nami.
Oglądam się za siebie, a tam dziewczyna wije się pod napastliwymi uściskami napalonego kolesia.
– Aha, wygląda na to, że świetnie się bawi.
– Zaraz jedziemy do domu.
– Z tym gościem?
– Nie, on zostaje. (Najsss) Pośmialiśmy się jeszcze chwilę, a następnie zacząłem się zastanawiać co my właściwie możemy razem robić.
– Wyglądasz mi na dziennikarkę.
Słodki uśmiech. – Dlaczego?
– Bo są czarujące w trakcie rozmowy a potem piszą o tobie straszne rzeczy.
– A co miałeś do czynienia z takimi?
– Haha tak, udzielałem wywiadu do „Gościa niedzielnego”.
– To się zdziwisz, jestem finansistą.
Moja głowa powoli osunęła się na blat stołu, zasłoniłem twarz rękoma i westchnąłem.. – Rany jaka nuda. Siedzisz całymi godzinami przed kompem, liczysz nie swoją kasę a później brakuje Ci jednego grosza i musisz zaczynać wszystko od początku?
Uśmiechała się, zatem było na prawdę źle. Ale dziewczyna miała coś w sobie.
– Jak się właściwie nazywasz?
– Żaklin…. Jakoś naturalnie przeszliśmy do tematu Francji 😉 Później wziąłem numer i zeszliśmy na parkiet.
Reszta ekipy zawijała właśnie do domu, a mi nie pozostało nic innego jak zaopiekować się czarującą Żaklin i jej koleżanką Moniką. To jeden z tych wieczorów, które jestem gotowy powtórzyć bez zmrużenia powiek.
Posted on

Imprezowe Eksperymentatorium

impreza

Tego wieczoru wraz z Doktorem śmignęliśmy do mekki spragnionych mocnych wrażeń klubowiczów, jednak pustki na parkiecie nie napawały nas optymizmem. W okolicach północy, trzeba było podjąć męską decyzję – odwrót na z góry upatrzone pozycje 😉 do innego klubu.

Po drodze ucięliśmy sobie przyjemną pogawędkę na temat plusów i minusów spania z koleżankami, a gdy osiągnęliśmy cel naszej podróży, moim oczom ukazał się piękny widok rozgrzanych, rozbujanych kobiecych ciał. Wszystko to płynęło w rytmie doskonałej klubowej muzy. W takich chwilach, nie przychodzi mi do głowy wiele spontanicznych otwieraczy, po prostu chcę wskoczyć na parkiet i na chwilę zapomnieć o całej grze w tym oceanie namiętności.

Po kilku szalonych rozmowach i szeptaniu na uszy dziewczyn miłych słówek, nabrałem ochoty na obchód generalny i nagle widzę znajomą buzię. Procesy myślowe zwalniają w okolicy 1 pm, ale udaje mi się przypomnieć, że kiedyś rozmawiałem z dziewczyną i że numer, który mi podała… nazwijmy to delikatnie: nie zapisał się prawidłowo w telefonie. Zdecydowałem, że zagram obrażonego. Odwróciłem twarz idąc w inną część klubu. Ale nie na długo. Naokoło nie działo się nic ciekawego, więc wróciłem na parkiet. Podchodzę do dziewczyny i mówię:

– Cześć, ammm… Agnieszka, coś ty mi dała za numer?

– Uśmiech. – A co?

– Znalazłem w nim całkiem fajne znaczki, kropki i przecinki. – Widzę, że jakiś koleś podbija do tej panny, więc ją pytam:

To Twój chłopak?

– Słodki uśmiech – Nie.

– To dobrze. – Zaczynamy bujać się razem na parkiecie, ale… ten gość jedzie na bezczela i zagaduje mi pannę. Pierwsza myśl – może brat, albo rodzina, ale przyglądam się bliżej, obok jest jeszcze książkowo wylansowany, czyli ewidentnie goście na wypasie próbują mi zepsuć flow. Haha, powodzenia.

Przytulam pannę i zwracam się do gościa – „Sorry stary, to moja dziewczyna”.

Dziewczyna się uśmiecha i mówi mi: – „Nareszcie, uratuj mnie”.

W tym czasie, ten który stał za mną mówi: „Ta jasne, to moja siostra”. Koleś ewidentnie nakłania mnie do licytacji, ale tym razem to nie jest jego gra.

– „Przykro mi nie tym razem.” – mówię odwracając się do niego plecami i przysuwając się jeszcze bliżej do dziewczyny, tak, że teraz obejmuję ją w talii i skracam dystans do minimum.

Zakłopotani goście stali jeszcze chwilę, ale w swoim mikro magazynie wyuczonych tekstów, skończyła im się amunicja. Aż do momentu gdy było już „pozamiatane”, kontynuowałem szeptaną konwersację, a dziewczyna robiła na mnie coraz lepsze wrażenie. Poszliśmy razem usiąść. Opowiedziała mi historię swojego życia i podobało mi się to co mówiła. Tego wieczoru, miałem jednak ochotę na zupełnie nowe wyzwania, dlatego wykorzystałem sytuację, że Doktor był w pobliżu i chwilę później znowu przeczesywaliśmy razem parkiet. To co nastąpiło później, było całkiem ciekawym splotem wydarzeń.

Posted on

Przezorny Zawsze Ubezbieczony ;)

comdoms

Kolejna ciekawa noc 😉 Tym razem zaczeliśmy z Lukerem jak zawsze w naszym startowym klubie, ale wyjatkowo było marnie z ludzmi. Opuściliśmy to miejsce z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem ze gdzie teraz nie pójdziemy to będzie już tylko lepiej. Pozegnaliśmy się z naszą zaprzyjaźnioną barmanką i w drogę 🙂

Miły orzeźwiający spacer i już jesteśmy w drugiej miejscówce, gdzie już daaawno nas nie było ;p tu jak zwykle impreza w pełni, parkiet cały rozbujany a dziewczyny juź na nas czekają.

Ruszyliśmy do dzieła. Po chwili już zakręciły się koło mnie dwie starsze panie 😛 ah.. to właśnie dlatego już dawno mnie tam nie było, nie moja średnia wieku ;] no ale cóż. Widać były mocno napalone, a wszystko zaczeło się przy barze gdzie jak dostałem swój kufel zmrozonego piwa to odrazu się z nimi stuknąłem jak to mam w zwyczaju 😉 Stukam się szkłem ze wszystkimi, co sprawia wrażenie że wszystkich znam, relaksuje i podwyższa z miejsca społeczną wartość 😉

Zmieniamy miejsce na parkiecie i już troszkę lepiej z wiekiem ;] tańczą 3 gorące kotki, ta która mi wpadła w oko akurat zajęta ale zaraz mnie dojrzała i podziękowała swojemu adoratorowi ;p a ja nieprzejęty stanąłem do niego tyłem i udawałem że go nie widzę ;] szepnąłem tylko kontrolnie mojej Damie pół żartem

-Twój chłopak będzie o Ciebie zazdrosny…;>

-Ale ja nie mam chłopaka 😉

i już wszystko wyjaśnione.

Taniec stopiłby chyba największy lodowiec w Arktyce, było coraz l;acieplej i cieplem 😉 po dłuższej chwili powiedziałem że idę odpocząć i spotkaliśmy się z Lukerem na mały raport 😉

A tu nagle patrzę a moja gorąca Tancerka już idzie w moim kierunku..

Ja -O wychodzisz już?

Ona – Nie przyszłam po Ciebie.

😉 i po chwili wylądowaliśmy na kanapach w VIP-roomie.

… okazało się że mieszka sama! [hura 😉 nareszcie dobry początek, nie będzie problemu z lokalem ;))) ] moja radość troszkę została zaburzona jak mi powiedziała że dziś jej 2 koleżanki nocują u niej 🙁

Po rozmowie gdzie zdążyliśmy się troszkę poznać, gorącym tańcu po którym Nasze ciała nie miały już dla siebie tajemnic.. postanowiłem zmienić miejsce zacząłem naturalnie…

-Jej ale zgłodniałem, może wyskoczymy na kebab ;]

-Ale, koleżanki u mnie nocują.

Ups.. myśl, myśl….

-Ojeju to może zostaw im klucze a My pojedziemy potem do mnie. ;]

-Hm.. oj nie mogę, chyba że się wyślizgniemy teraz i pojedziemy do mnie !

[nice ;] i to lubię.]

-No jeśli obiecasz że zrobisz mi coś dobrego do jedzenia to możemy iść ;p

po chwili już leżeliśmy razem w łóżku. ;]

było coraz cieplej, aż usłyszałem tekst.. ale ja mam okres ! ;/ zonk.

eh.. myślę trudno teraz już nie ma odwrotu ;] no i najpierw musiałem pozbyć się „dynamitu” ;p co nie było w brew pozorom takie proste. niby wystarczy pociągnąć za sznurek ale spróbujcie sami i wtedy pogadamy ;]

Gdy myślałem że już nie ma przeszkód.. usłyszałem:

-Masz gumki?

😮 ! ;(

-Oj nie mam. A Ty w domku nie masz zadnych?

-Nie.

No i mimo rozpalenia i gorącej atmosfery, poczułem jakby mnie ktoś oblał zimną wodą i natychmiast przerwałem akcję ;]

Eh.. tak więc nauczyłem się na własnej skórze, że warto nosić ze sobą ochronę ;]

Pamiętaj Nie znasz dnia ani godziny ;p

Przezorny zawsze ubezpieczony !