Posted on

Mowa jest srebrem, a milczenie..

podryw imprezowy

podryw imprezowy

Co za noc. W ten piękny piątkowy wieczór postanowiłem wykorzystać chwilę przerwy między jedną a drugą burzą, by suchą stopą dotrzeć kilka bloków dalej, na Mazowiecką. Wchodzę do jednego z klubów i widzę, że bramkarz stoi tego wieczoru wybitnie wysunięty do przodu (czyli gości w środku jak na lekarstwo). Pytam:
– Takie pustki dzisiaj?

– Nie no są ludzie.

– Ile?

– Trochę 🙂

Tiaaa… kupuję wjazd, wchodzę, pustki totalne. Zero ścisku, zero dziewczyn. Za wyjątkiem kilku wynajętych dziewczyn, parkiet świeci pustkami. Trudno, w taką pogodę jestem gotowy chwilę poczekać. Siadam na kanapie i zaczynam obczajać wchodzące do klubu kolejne sztuki. Myślę o swoim ostatnim burzliwym związku i w końcu łapię się na tym, że wybrzydzam coraz bardziej. Tak dalej być nie może, ruszam na parkiet. Tutaj szczęśliwie robi się coraz gęściej. Niestety szybko dopada mnie grono oszalałych druhen, które mocno wstawione nie posiadają już zbyt wielu ograniczeń. Czas mija szybko. Parkiet zgęstniał już jak dobra galareta – a wraz z nim pojawia się coraz większy wybór – aż chciałoby się powiedzieć „podano do stołu”. Tylko, że w dzisiejszym deserze brakuje ulubionego smaku. Obserwuję kilku odpicowanych nastolatków podchodzących do dziewczyn i przypominają mi się stare czasy. Ale tak to jest, kiedy zaczynasz być wytrawnym graczem, coraz bardziej ilość przekłada się na jakość. Ruch wokół na parkiecie jest bardzo duży, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie a im bardziej się przyglądam, tym mniejsze zainteresowanie wzbudzają we mnie pobliskie skupiska dziewczyn. Im mniej się na nich koncentruję, tym bardziej one próbują zwrócić na siebie moją uwagę. Zauważam z przykrością, że najczęściej stosowaną przez nie techniką jest wbijanie szpilek w Twoją stopę. Jest to dosyć frustrujące, ale na otarcie łez dziewczyny mają jeszcze jedną ciekawą strategię. Po prostu wchodzą na Ciebie. Wygląda to dosyć zabawnie. Wywijam śmiało ciało, aż nagle przysadzistych rozmiarów skrzydłowa kieruje w moją stronę swój moduł bezzałogowy. Nie mogąc zainstalować się na moim miejscu (co byłoby możliwe, gdybym był powiedzmy duchem), staje 3 mikrony ode mnie, cały czas tyłem i poprawia włosy, zarzucając mi pukle prosto w twarz. Myślę, że będąc z kobietą pomaga doświadczenie, kiedy mówić a kiedy wystarczy tylko objąć ją w biodrach, aby zrobiła wszystko o co ją poprosisz. Tego dnia wreszcie porządnie się relaksuję, nie zamieniając zbyt wielu słów.

Posted on

Kolejna noc cudów

podryw imprezowy

podryw imprezowy

Spotkanie w klubie, po kilku słowach przeniosło się do pobliskiego stolika. Nic nie robiliśmy, za wyjątkiem tego ze tam byliśmy. Kilka minut później na kolana Doktora wskoczyła wysoka brunetka w czarnej obcisłej sukience. Szybko zawołała blond koleżankę, przysiadła się do mnie. Obydwie przyleciały do znajomej z USA. Te dziewczyny zza wielkiej wody nie marnują zbędnego czasu.

Zrobiliśmy kilka fotek, zaprosiliśmy dziewczyny na grilla i pozostając pod wrażeniem długonogich koleżanek ruszyliśmy na parkiet, gdyż tego dnia motywem przewodnim był podryw na parkiecie. Pamiętam, że troszkę pobalowaliśmy w skupieniu, aż do ataku druhen, które zaczęły zasypywać nas oryginalnymi pytaniami w stylu: „jaką długość ma twój pe@$$”? Rzucaliśmy negami aż się kurzyło, a później wysłaliśmy pannę młodą na stolik, żeby uraczyła nas tańcem.

Wychodząc z klubu zatrzymałem wzrok na grupie kilku dziewczyn siedzących na kanapach i jakoś nie mogłem się powstrzymać aby nie zagadnąć do blondynki. Po kilku pierwszych kilku słowach i bliższym przyjrzeniu się dziewczynie nie mogłem oprzeć się pokusie, że gdzieś obok musi być jej zwariowana koleżanka, którą ostatnio poznaliśmy. Siedziała dwa metry dalej i już wyciągała ramiona aby się przywitać. Było zabawnie, zrobiliśmy kilka zdjęć, wymieniliśmy się numerami i w dobrych nastrojach przebiliśmy do następnego klubu.
Tutaj spotkaliśmy jeszcze więcej znajomych dziewczyn. Chyba powinniśmy uderzyć do jakiegoś zupełnie innego miejsca. Pośród nich spotkałem dziewczynę, która na maksa ucieszyła się ze spotkania. Podobno znalazła mnie na liście znajomych tego klubu na facebooku. Takie kreatywne dziewczyny zawsze podsuną dobry sposób na kontakt z tymi wszystkimi dziewczynami, z którymi nie mogliśmy zagadać wcześniej. Działa, polecam!
Posted on

Kapitalny wieczór

Telefon od Doktora w piątkowe popołudnie może oznaczać tylko jedno – oficjalne otwarcie weekendu. Umówiliśmy się jak zwykle w centrum, tym razem wewnątrz klubu. Dojechałem drugi i znalazłem Doktora, który zdążył już zająć strategiczne miejsce przy barze. W jego ślady poszła też interesująco wyglądająca blond łasiczka, która z bezpiecznej odległości mogła przysłuchiwać się naszej rozmowie. Wymieniliśmy się bieżącymi informacjami, a później zastanawiałem się jak najlepiej otworzyć blondyneczkę. Tym razem jednak, wbrew swojej naturze, postanowiłem wypróbować nową, podpatrzoną przez Taurusa strategię. Polega ona głównie na tym, że przez długi czas nawiązujesz z dziewczyną kontakt wzrokowy ale głównie wtedy, gdy ona wyraźnie nie patrzy na ciebie. Kiedy to działa: tylko wtedy gdy dziewczyna stoi przy barze sama. Muszę przyznać, że działa świetnie. Tak, tak, wiem, za pierwszym razem myślałem, że to jakiś żart, że to nie w naszym stylu, ale skoro działa to zacznij to robić. Po kilku takich dłuższych chwilach, dziewczyna jest tobą zazwyczaj zaintrygowana na tyle, że otwieracz w zasadzie nie ma większego znaczenia. Możesz ją otworzyć na teksty od poszukiwania partnerki do bobsleja, aż po casting na polską barbie – w zasadzie nie testowałem tego jeszcze, ale jeśli zmuszam się do wyseplenienia kilku bezwładnych sylab, to to także powinno zadziałać. W każdym razie, po bliższym zagadaniu okazało się że dziewczyna dysponuje całkiem ładnego kalibru aparatem na zęby i ma więcej lat niż każdy z nas (oddzielnie na szczęście). Jakby tu powiedzieć, moja ciekawość przeniosła się na dziewczynę, która z zaskoczenia podeszła do niej i szepnęła jej coś do ucha. Kurcze, kojarzyłem tą buźkę.

– Skąd mogę kojarzyć twoją koleżankę? – Zagadałem blondynkę.

– Nie wiem, może cię przedstawię? – Pomyślałem, że to dosyć kuriozalne więc nie czekając zbyt długo, zagadałem brunetkę.

– Wybacz, normalnie nie mówię tego dziewczynom, ale skądś kojarzę twoją buzię.

W odpowiedzi, powiedziała mi – Jasne! – i wymieniła moje imię. Teraz już wszystko zaskoczyło. Spotkaliśmy się wcześniej w klubie. Miała na imię Magda, jednak teraz wydawała mi się o wiele fajniejsza, niż sposób w jaki zapisała się w mojej pamięci. W każdym razie, czuję że to duży pozytyw, iż w tym dużym mieście może czasem dojść do tak zaskakującego spotkania, w którym nie pamiętając kogoś zbyt dobrze, można by otwierać go kilka razy na ten sam otwieracz – to jeden z powodów, dla którego warto się rozwijać w czasie podążając za najnowszymi trendami.  Trochę się pośmialiśmy, pobalowaliśmy i wywiązała się ciekawa konwersacja.

– Cośtam cośtam (już na prawdę nie pamiętam).

– Nie wierzę Ci.

– Co? Zobacz, ona uwierzy. – Powtórzyłem tekst do przechodzącej akurat obok miłej, dobrze wyposażonej dziewczyny. Cała się rozpromieniła.

– Widzisz? Odpowiedziałem z przekąsem.

– Spytaj czy ci uwierzyła.

– Nie uwierzyłaś mi? – Zagadałem dziewczynę, która nie wiadomo dlaczego przycupnęła tuż obok.

– Nie.  – Zrozumiałem, że wiarygodność nie idzie w parze, z podrywaniem dwóch zupełnie obcych sobie kobiet w tym samym czasie. – W każdym razie, osiągnąłem zamierzony cel, oboje z Magdą wybuchnęliśmy śmiechem.

Nie pamiętam, dlaczego wyszliśmy – wiem, że po chcieliśmy przebić do innego klubu, po drugie jedliśmy kanapki. Wtedy moim oczom ukazały się dwa interesujące obiekty, z których jeden mógłby z pewnością objąć wakat mojej nadwornej masażystki. Po szybkiej piłce, dziewczyny zaoferowały, że zawiozą nas do następnego klubu, ale po drodze włączył im się szwędacz pokładowy i pojechaliśmy do zupełnie innego miejsca, gdzie był taki tłum, że parkowaliśmy pod samym wejściem. W środku, skasowani za wjazd, przez następne 15 minut robiliśmy 4/5 ruchu na parkiecie, wykrzywiając buźki w abstrakcyjnych pozach do pamiątkowych fotografii. Na szczęście wizyta w toalecie ocuciła mnie na tyle, że zarządziłem wspinaczkę wysokogórską, aby wydostać się z tej dziury i dalsza część tej sympatycznej nocy przebiegała już o wiele przyjemniej.

Posted on

Maraton klubowy

Uf, to był pracowita sobota. Wszystko zaczęło się wieczorem na stacji metra, w drodze do klubu. Nie planowałem tego, ale to było silniejsze ode mnie:

– Hey dziewczyny, śmigacie do klubu?

– Tak (śmiech)

– A gdzie?

– Jeszcze nie wiemy. – Idealna odpowiedź. Zgarnąłem dziewczyny ze sobą, ale ponieważ umówiłem się z Doktorem w centrum, po drodze mieliśmy sporo czasu na rozmowę. Coraz trudniej znaleźć dziewczyny, które robią coś ciekawego. Jedna z dziewczyn prowadziła własną firmę cateringową, więc chwilę pogadaliśmy o jej biznesie, klientach i zacząłem rozumieć, że to dokładnie to, od czego planowałem się tego dnia oderwać. Kilka minut później ruszyliśmy razem do klubu. W środku parkiet był już mocno rozgrzany. Pozwoliliśmy naszym koleżankom rozproszyć się po klubie, aby chwilę później otwierać kolejne zestawy. Tego dnia trzaskaliśmy sporo zdjęć z dziewczynami w najróżniejszych pozach. Kluby zmieniały się jak w kalejdoskopie a my nie przestawaliśmy zadziwiać samych siebie. Są takie dni kiedy wszystko wychodzi, można poczuć ten wewnętrzny spokój i popłynąć na fali – to był właśnie jeden z takich wieczorów, po tych wszystkich doświadczeniach, musiał nadejść taki dzień. Doc mocno pracował nad jedną relacją, dlatego postnanowiłem zmienić klub. Po drodze spotkałem dwie bardzo przyjemne Panie, które szły z naprzeciwka.

– Idziecie w złą stronę!

60 sek. później szedłem w złą stronę razem z nimi. Zaliczyliśmy traumatycznego kebaba, kolejny klub i zauważyłem, że większość z tego czasu zajęła nam rozmowa o tym, kto ile ma lat. Dziewczyny się pokłóciły, jedna z nich chciała wracać do domu, druga uległa, domknąłem z numerem i wróciłem na właściwą drogę. Tu niespodzianka, chwilę po mnie do klubu weszły dziewczyny, które widziałem w poprzednim miejscu. Wyglądały na niepozorne, ale teraz gdy wyginały swoje gibkie ciała 10 cm przede mną, nie miałem wątpliwości, że są gorące jak islandzki wulkan. Tego dnia zmieniałem kluby jeszcze 4 krotnie, aż dostałem numer od Doktora i udaliśmy się do najbardziej traumatycznego klubu we wszechświecie. Tam chwilę po nas także dotarły gorące Aniołki Charliego i ponieważ nadal byłem pod wrażeniem ilości dymu na centymetr kwadratowy, porzuciwszy myśl o przedzieraniu się przezeń z maczetą, przetarłem szlak do główno dowodzącej:

– Śledzicie nas?

Zrobiła duże oczy. Nic więcej nie widziałem w tych dantejskich ciemnościach.  – Ale o co chodzi?

– Ja cię kojarzę. – Powiedziała jej nieco mniej urodziwa koleżanka. – Uśmiechnąłem się serdecznie. Taki chłodnik o tak późnej porze (była ok. 5 rano) doskonale oczyszcza umysł. Wymieniłem porozumiewawcze spojrzenia z Doktorem, wyszliśmy.

To już był koniec, ale przed klubem niespodzianka. Podchodzi do nas długonoga szczuplutka blondyneczka i mówi:

– Witam Panowie. – Tylko… to jest już chyba temat na zupełnie inny wątek.

Posted on

Środa w klubie

O co za noc! Po dwutygodniowej przerwie spowodowanej żałobą narodową wreszcie można było ruszyć do klubu. I ruszyłem wraz z Doktorem, na całego.

Im dłużej imprezujemy, tym dziwniejsze pomysły przychodzą mi do głowy, ktoś jednak musi to wszystko przeeksperymentować. W ten pamiętny środowy wieczór naszym motywem przewodnim miały być sporty ekstremalne. Niestety statystyki pokazały, że dziewczyny niezbyt chętnie uprawiają sporty ekstremalne a większość reaguje alergicznie na samą sugestię. że interesuje was coś ekstremalnego. Po jednej rozmowie, która wymknęła się nieco spod kontroli postanowiliśmy oficjalnie zakończyć podryw na sporty ekstremalne.

Gdy z Doktorem siedziałem przy jednym ze stolików, przetrenowałem sekwencję uśmiech, podanie dłoni i przyciągnięcie dziewczyny do siebie. Działa piekielnie skutecznie. Przez chwilę zastanawiałem się, czy można by jeszcze po staropolsku pocałować w dłoń, lecz w takiej pozycji trzeba byłoby stracić z pola widzenia te gigantyczne oczy. Warto dodać, że Dziewczyna była z koleżanką i po porozumiewawczym spojrzeniu, które z nią wymieniła obydwie przysiadły się do nas. Niestety brak inicjatywy z naszej strony spowodował, że usiadły na przeciwko, czyli obowiązkowo należałoby pomyśleć wcześniej o miejscu dla nich. Zrobiliśmy tak przy innym zestawie, trójkowym, tyle że siadając na skrzydłach nie mieliśmy najlepszego dostępu do dziewczyny, która siedziała w środku. Jeśli jedna z dziewczyn się nudzi, a pozostałe dwie to jej najlepsze koleżanki, sprawy przybierają taki obrót, że przy jednym stoliku nie wysiedzą. Myślę, że jeszcze będziemy mieli okazję nad tym popracować.

Z nowych otwieraczy poszedł:

– „Gdzie zaparkowałaś swój latający dywan?.”

Działa dobrze, tym bardziej jeśli właśnie traficie na Edytę, której ojciec jest… Turkiem. Kobiety mają zadziwiający sentyment do Szeherezady i Baśni z 1001 nocy, ale niestety latających dywanów nie posiadają, co bardzo by się przydało na parkiecie, który tego dnia był wyjątkowo gorący.

Po raz kolejny mignęła mi przed oczami sąsiadka, która brała w ubiegłym roku ślub. Zagadałem o tym z taksówkarzem, który odwoził mnie do domu a on zrewanżował się ciekawą historią o koledze, który miał dziecko z mężatką, której mąż świadomy tego faktu, nadał dziecku własne nazwisko i zanim wyeksmitował żonę z domu, przez ponad rok chodził z nią i jej kochankiem na wódkę, powtarzając jak bardzo jest zakochany (??). Może zamiast do kina, ludzie poszukujący interesujących historii miłosnych powinni częściej jeździć taksówkami? A propos Ariel, którego spotkałem w klubie stwierdził, że zakochał się i organizuje wkrótce 3 dniową imprezę urodzinową w plenerze – myślę, że może być ciekawie.

Posted on

Chillin’ in da Warsaw by Night ;)

Ah..  uwielbiam to uczucie, kiedy biorę telefon i organizuję ekipę na wieczorny balet. Miałem małą przerwę więc tym większą przyjemność mi to sprawiło niż zwykle.  Piątkowa noc, tym razem bardzo spokojnie i trzeźwo – bo samochodami, umówiony z Magikiem uderzamy na nocny maraton po klubach.

Zanim postanowiliśmy zagrzać miejsce w jednym klubie, przeszliśmy przez 4 żeby odwiedzić znajomych, porozmawiać z Paniami za barem i obsługą 😉 Po krótkiej przerwie musiałem odświeżyć znajomości. W końcu trafiamy do naszego gniazdka na tę noc. Parkiet wypełniony, pozytywną wibracją ;!

Jako że lubię wyzwania wypatrzyłem już mój cel na tę noc, ponętna, tajemnicza nastolatka w czapce z kucykiem.. (hm.. uwielbiam naturalne dziewczyny) dziwne było tylko to że nikt się nie odważył do niej podbić. Tańczyła słodko z 2-koleżankami. Po chwili podchodzę patrząc jej głęboko w oczy, powoli coraz bliżej i bliżej…  chwila napięcia i prezentuję jej szeroki uśmiech ;D i zaczynamy tańczyć. Nie zastanawiając się długo naglę staję patrzę na nią i :

Ona- co?

Ja- nie mogę, wymiękam przy Tobie !

Ona- Czemu?

Ja- za bardzo mi się podobasz.

Uśmiecha się i czuć w powietrzu pozytywną więź. Stoję dalej bez ruchu ( fakt że byłem zmęczony i nie chciało mi się za bardzo kombinować ;P miał duży wpływ na ten dialog)

Moja śliczna wybranka zaczyna mnie zachęcać do tańca 😉 jak miło.. więc żeby nie robić jej przykrości zaczynam dalej tańczyć.

Niby wszystko ok, ale jednak czuję że jest jakiś dystans między nami… ach czemu miałem przerwę, czemu jestem dziś taki zmęczony i nie mogę jej dobrze rozegrać… 😉 ….

Nagle !

Rzuca mi się na szyję cudowna brunetka przytula i całuje CzeĆŚ DOk. !!! Kupę lat ! 😉

Ach moja cudowna znajoma z liceum.

Okazuje się że tym razem bez chłopaka więc troszkę się pobawiliśmy. Nie mogłem jej tak zostawić, po tak długim czasie nie widzenia należała jej się chwila rozmowy.

Btw. Czuję na sobie wzrok mojej pierwszej wybranki w czapeczce… więc myślę że jednak coś jest na rzeczy,  a że mi się podobała postanowiłem przed wyjściem pójść na całość…

podchodzę ubrany w płaszczu do niej i pytam.

Ja- dasz mi do siebie numer ?

Ona- ale ja nie pamiętam, mojego numeru…. naprawdę!

Ja- hm.. masz chłopaka?

Ona- (cisza..) <pokazuje na palec.. ;o !!! a tam obrączka.

I teraz już wszystko mi się ułożyło, ten dziwny dystans… mimo zainteresowania oraz tak ostre spławianie konkurencji tylko taniec z koleżankami.

Wnioski: może czasem warto spytać czy jest wolna na początku a nie na koniec. ;P

Wracam do GRY.

będzie się działo! ;]

Posted on

Weekned przedświąteczny

Umówiłem się na telefon z kilkoma osobami. Ostatecznie, zgranie się w czasie i przestrzeni sobotniego wieczoru po godz. 22:00 wydawało mi się nie tyle nie możliwe co mało prawdopodobne. Zacząłem spacer od kilku mniejszych klubów, wszędzie były zadziwiające pustki. Postanowiłem wyskoczyć na konkretną imprezę, gdzie parkiet tętni życiem. Będąc w środku zdzwoniłem się z Torusem. Przyszedł z towarzystwie kumpla z zagranicy, od trzech lat pracującego w Polsce. Trochę  porozmawialiśmy o polskich Kobietach, ale rozmowa nie była tak wciągająca jak perspektywa poznania ciekawej dziewczyny, zatem dałem susa na kanapę przysiadając się do zestawu dwójkowego i zacząłem klasycznie do blondynki:

– Cześć, nie widziałaś tu mojego kuuumm hmmm…. – Dziewczyna wydawała się być dziwnie rozweselona.

– Cześć, czy my się nie znamy… Powiedziała to z miłym uśmiechem.

– Yyy.. tak? – Uśmiechnąłem się, ale przyznaję że dałem się zaskoczyć.

W tym momencie dziewczyna zaczęła opowiadać kim jestem i czym się zajmuję. Byłem w szoku. Powiedziała mi, że rozmawialiśmy ze sobą… ROK TEMU! Jeśli myślisz, że możesz coś powiedzieć kobiecie a ona o tym zapomni, to tak jakbyś wyrył swoje inicjały w drzewie licząc, że ktoś je zetnie. Kobieta zapamięta z grubsza wszystko!

Porozmawialiśmy, potańczyliśmy, wziąłem numer i umówiliśmy się następnego dnia, ale to już zupełnie inna historia…

Posted on

Projekt wiosna

Kobiety „zwariowały” na wiosnę. Każdy, kto szuka nowej partnerki powinien koniecznie wykorzystać ten okres w roku. Wieczorem sięgnąłem po telefon, aby zorganizować ekipę na wieczorne wyjście. Niestety alkohol szybko uderza do głowy przy słońcu, także trudno było skonstruować sensowny skład o tak późnej porze. Na szczęście Poko, wraz z dziewczyną ocalili ten wieczór. Umówiliśmy się w klubie, a gdy tylko wszedłem do środka okazało się, że jest tam już kilku znajomych, z którymi imprezowaliśmy ze zmienną częstotliwością przez kilka ostatnich tygodni. Parkiet obfitował w uśmiechnięte, długonogie Kobiety, szukające przygody i pełne wiosennych emocji. Niestety tylko jedna była w moim typie, ale na szczęście była z drugiego końca Polski, także po wymianie stosownych kurtuazji:

– Zmieniamy klub, idziesz z nami? – Spytałem.
– A co jest tam, czego nie ma tu? – Uwielbiam bystre dziewczyny, niestety nie było czasu na długie konwersacje…
– Zostaw mi numer, albo poczekaj tu na mnie.
– A za ile będziesz?
– Myślę, że w godzinę obrócimy.
Zrobiła jakąś dziwną minę, ale przecież duchem byłem już w zupełnie innym miejscu. Pokazałem wymownym gestem na zegarek, uśmiechnąłem się bo faktycznie planowałem tu wrócić i szybko przenieśliśmy się dalej.

Przy bramce wdaliśmy się w jakąś traumatyczną pyskówkę, dzięki której (o dziwo) szybciej weszliśmy do środka. I tu zaskoczenie, w środku było tyle czarujących piękności, że można by podejrzewać magiczny spisek. Ale nie, dziewczyny były prawdziwe, były wyjątkowe i cudownie pachniały. Rozruszaliśmy bioderka na parkiecie i postanowiliśmy rozejrzeć się przy barze. Po drodze spotkałem przyjaciela Ariela, który był na tyle nie w formie, że spytałem tańczącą obok dziewczynę, czy to ona go tak „poczochrała”. Później chciałem porozmawiać z Arielem na osobności, bo były sprawy które wymagały wyjaśnienia i rozmowa zeszła na tory, które odbiły się na moim nastroju, także postanowiliśmy pomimo fantastycznej oprawy przebić dalej. Kręciliśmy się po mieście, aż w końcu wróciliśmy do pierwszego klubu. Godzina to to nie była, ale dziewczyna, którą zostawiłem na parkiecie tylko delikatnie się nadąsała, także chwilę potańczyliśmy razem i nagle okazało się, że jej koleżanka ma atak migreny i ewidentnie przestała się fajnie bawić. Byłem trochę rozbity, więc poprosiłem dziewczyny aby wyjaśniły sobie w którą stronę zmierza ta impreza i poszedłem rozwalić się na kanapie. Przy jednym ze stolików zobaczyłem dwie miłe 7eczki, także korzystając z okazji, po porozumiewawczym zezie, przysiadłem się do blondynki. Dziewczyna okazała się być studentką 3 roku psychologii, więc rozmawiało nam się bardzo gładko. Zaproponowała, że nauczy mnie wszystkich tajników wpływu społecznego, więc poprosiłem aby zademonstrowała mi to na przykładzie najbliższej pary, którą dziwnym zbiegiem okoliczności stanowił Poko z dziewczyną.
– Co mi możesz o nich powiedzieć?
– Wiesz to nie działa tak, że wszystko wiem. Ile są ze sobą?
– 10 lat.
– Sądzę, że już ze sobą spali.
Spojrzałem na Poko, który właśnie majstrował językiem przy migdałkach dziewczyny. Później z powrotem na mistrza wpływu społecznego, jeszcze raz na Poko, którego ręka zniknęła tym razem pod spódnicą i parsknąłem takim śmiechem, że prawie sturlałem się z kanapy. Gdy minął atak śmiechu, spytałem tylko:
– Nie do wiary, po czym to wnioskujesz?
– Nie śmiej się, zobacz jak ona go obejmuje, dwoma rękoma. Kiedy ze sobą rozmawiają, patrzą się sobie w oczy. – Przez chwilę patrzyłem na nią jak na opętaną wróżkę, aby wreszcie uświadomić sobie, że to może być całkiem ciekawe spostrzeżenie. Tym bardziej, że ja obejmowałem ją tylko jedną ręką. Przeniosłem jej zainteresowanie na inny obiekt:
– A co możesz mi powiedzieć o tej parze tam z przodu? Szczególnie, że ta dziewczyna tak fajnie bawi się włosami. – Wolną ręką zakręciłem włosami mojej psycholożki, aby lepiej pokazać co mam na myśli.
– A to, to może być zdenerwowanie, zaciekawienie daną osobą, albo jeszcze coś innego. – I tutaj doszła właśnie do sedna bycia kobietą, tak na prawdę nie są one 0 – 1 jak mężczyźni. Wszystko może oznaczać wszystko. Nawet same kobiety nie bardzo wiedzą, co może być oznaką czego. Ale my mężczyźni wiemy to doskonale. W końcu od lat musimy rozgryzać zachowanie kobiet. Porozmawialiśmy o kilku mniej istotnych sprawach. Później zwierzyła mi się, ze swojego planu zrobienia kariery w działach HR, także bardzo się ucieszyłem, dodając, że liczę na zatrudnienie we wszystkich jej firmach.
– Ok! Tylko obiecaj, że zgolisz tą bródkę!.
Kobiety już tak mają, że nieustannie chcą nas zmieniać, ale pomyślałem, że warto im dać czasem do tego mało istotny powód. Kilka minut później dziewczyny wyszły do toalety, a ja postanowiłem zrobić angielskie wyjście i udać się na rekonesans pozostałych zakamarków klubu. Zacząłem zagadywać jedną laskę, która była tak uderzająco podobna do jednej ze wcześniejszych dziewczyn, że nie zauważyłem jak męski uścisk dłoni zaciska się na moim ramieniu.
– Hey, nie porywaj mojej koleżanki! – Powiedział męski głos. Odwróciłem się i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem dobrego kumpla Torusa. Uśmiechnąłem się i ścisnąłem go serdecznie. Przeszliśmy do baru, abym mógł opowiedzieć mu o spotkaniu z Arielem.

Posted on

Piątkowy biforek

W sobotę miałem ważne spotkanie, więc postanowiłem piątkowy wieczór przeimprezować bardzo lajtowo. Tego dnia wpadłem na inspirujący materiał o komplementach, więc ruszyłem do klubów z mocnym postanowieniem poprawy. Nie było łatwo!

Wbijamy do pierwszego klubu i otwieram dziewczynę(zestaw 2) na tekst:
– Zawsze tu taki tłok?
Rozmawiamy, śmiejemy się, ale zupełnie nie mam konceptu na komplement, więc w końcu mówię:
– Fajnie razem wyglądacie. – Ona oburzona patrzy na mnie jakbym sugerował, że jest les, co było dosyć zabawne, ale dodaję: – W sensie kolorystycznym. – i pokazuję że ona i koleżanka mają takiego samego koloru bluzkę.

W następnym klubie Doktor wskazuje na dwie śliczne dziewczyny, które tańczą seksownie wywijając ciałkiem. Podchodzę do jednej i mówię jej na ucho otwieracz na nauczycielkę salsy a ona zalewa mnie potokiem rodowitej hiszpańszczyzny! Lekcje z hiszpańskiego natychmiast dostają wyższy priorytet.

Komplementy, eh! Pozostaję w przekonaniu, że coś z prawdziwego zdarzenia przejdzie mi przez gardło następnego dnia, bo analizując ten wieczór zauważyłem w sobie wybitną specjalizację w negach.

Posted on

Złoty środek !

W życiu nie ma przypadków 😉

Wtorkowa nieobecność na imprezie, pozwoliła mi porządnie wypocząć + nabrać sił oraz całą masę  pozytywnej energii na klubowy weekend.

Telefon do przyjaciela. Ustawka na wieczór z perspektywą wspólnego klubowania z przyjacielem, którego już dawno nie widziałem dodawała mi skrzydeł czego efektem był szczery uśmiech do końca wieczoru.

Nie ma to jak odpowiednie towarzystwo! Są tacy ludzie, których sama obecność poprawia humor i o to chodzi ! ; D

Przed imprezą, jak to zazwyczaj bywa po długiej rozłące ze znajomymi najpierw był czas na parę kuflów złocistego browaru, przy którego akompaniamencie (oraz muzyce na żywo) spędziliśmy parę godzin.  Wreszcie po zaktualizowaniu ostatnich wiadomości nadszedł czas na zmianę lokalu.

….–>klub.01

Wchodzimy pewni świetnej zabawy. Mocna rama, powoli, pewni siebie, bez oglądania się na dziewczynki dotarliśmy do baru.  (nie ma to jak pierwsze wrażenie)

Po takim wejściu, oczy wielu Pań zwróciły się w naszym kierunku.

2 kolejne piwa.

Pełni pozytywnego luzu, oparci o bar spokojnie, dyskretnie badamy teren. Tłumów nie było, zdecydowanie jednak wyróżniała się grupka 6Dziewczyn z rezerwacją na 2stoliki dookoła nich puste kanapy, a Panie tańczą w środku.

Po chwili już siedzimy na kanapach a dziewczyny tańczą przed nami (dla nas). ; ]

(puszczam oczko i odpowiadam na uśmiechem na uśmiech.. od mojej 7 😉

Zorientowaliśmy się po kartce z rezerwacją na stoliku że jedna z Pań ma urodziny.

wstaję i pytam mojej 7

– Która to Kasia?

-Ale która?

Ja – Ta najważniejsza. Solenizantka <uśmiech

Ona – Szkoda, tam jest <pokazuje na nią.

składam życzenia i po chwili już znam wszystkie dziewczyny. wszyscy się świetnie bawią a My zyskaliśmy nowe koleżanki.

Po takim wejściu do klubu, otwarciu od razu dużego seta, mamy już pewną pozycję społeczną. Z łatwością otwieramy kolejne dziewczyny.

Pracowałem ładnie nad moją 7, wszystko szło wg.planu ; ) gdyby nie to że tak wcześnie zacząłem tego wieczoru zabawę z z % . Po kolejnych piwach coraz bardziej i szybciej ją traciłem. Najgorsze jest to że na komórkę zapisałem jej numer wciskając złe cyfry  : P

fopa i nauczka na przyszłość.

% nie przeszkadzają ale nie można przesadzić żeby nie okazało się że przez nie stracimy numer do dobrej 7.