Posted on

Weekned przedświąteczny

Umówiłem się na telefon z kilkoma osobami. Ostatecznie, zgranie się w czasie i przestrzeni sobotniego wieczoru po godz. 22:00 wydawało mi się nie tyle nie możliwe co mało prawdopodobne. Zacząłem spacer od kilku mniejszych klubów, wszędzie były zadziwiające pustki. Postanowiłem wyskoczyć na konkretną imprezę, gdzie parkiet tętni życiem. Będąc w środku zdzwoniłem się z Torusem. Przyszedł z towarzystwie kumpla z zagranicy, od trzech lat pracującego w Polsce. Trochę  porozmawialiśmy o polskich Kobietach, ale rozmowa nie była tak wciągająca jak perspektywa poznania ciekawej dziewczyny, zatem dałem susa na kanapę przysiadając się do zestawu dwójkowego i zacząłem klasycznie do blondynki:

– Cześć, nie widziałaś tu mojego kuuumm hmmm…. – Dziewczyna wydawała się być dziwnie rozweselona.

– Cześć, czy my się nie znamy… Powiedziała to z miłym uśmiechem.

– Yyy.. tak? – Uśmiechnąłem się, ale przyznaję że dałem się zaskoczyć.

W tym momencie dziewczyna zaczęła opowiadać kim jestem i czym się zajmuję. Byłem w szoku. Powiedziała mi, że rozmawialiśmy ze sobą… ROK TEMU! Jeśli myślisz, że możesz coś powiedzieć kobiecie a ona o tym zapomni, to tak jakbyś wyrył swoje inicjały w drzewie licząc, że ktoś je zetnie. Kobieta zapamięta z grubsza wszystko!

Porozmawialiśmy, potańczyliśmy, wziąłem numer i umówiliśmy się następnego dnia, ale to już zupełnie inna historia…

Posted on

Poczucie wartości w związku

Widzisz Kobiety dzielą się na te, które budują poczucie własnej wartości i takie, których celem jest przekonanie Cię, że są najlepszą rzeczą jaka kiedykolwiek mogła Ci się w życiu przytrafić. Kochamy dziewczyny, które należą do pierwszej kategorii. Te, które są toksyczne dla Twojego postrzegania własnej osoby, zawsze próbują Cię zmieniać. Niestety większość Kobiet, ma tą własność, że postrzega Cię jako swoją małą laleczkę, na której mogą dawać upust własnym wariacjom stylistyczno – architektonicznym. Wśród starszych Kobiet często dotyczy to nie tyle cech fizycznych, co psychologicznych. Jeśli byłbyś idealny, byłbyś nudny. Zrozum, że tak właśnie jest i nawet nie myśl o tym, aby to zmieniać w swojej Kobiecie, jeśli nadal chcesz z nią być. Zastanów się tylko, gdzie jest granica, do której pozwolisz posunąć się swojej Kobiecie, kiedy następnym razem powie Ci, że coś jej się w Tobie nie podoba. I nie bądź taki idealny, wymyśl sobie kilka niegroźnych wad, nad którymi Twoja toksyczna dziewczyna mogłaby pracować latami.

Posted on

Projekt wiosna

Kobiety „zwariowały” na wiosnę. Każdy, kto szuka nowej partnerki powinien koniecznie wykorzystać ten okres w roku. Wieczorem sięgnąłem po telefon, aby zorganizować ekipę na wieczorne wyjście. Niestety alkohol szybko uderza do głowy przy słońcu, także trudno było skonstruować sensowny skład o tak późnej porze. Na szczęście Poko, wraz z dziewczyną ocalili ten wieczór. Umówiliśmy się w klubie, a gdy tylko wszedłem do środka okazało się, że jest tam już kilku znajomych, z którymi imprezowaliśmy ze zmienną częstotliwością przez kilka ostatnich tygodni. Parkiet obfitował w uśmiechnięte, długonogie Kobiety, szukające przygody i pełne wiosennych emocji. Niestety tylko jedna była w moim typie, ale na szczęście była z drugiego końca Polski, także po wymianie stosownych kurtuazji:

– Zmieniamy klub, idziesz z nami? – Spytałem.
– A co jest tam, czego nie ma tu? – Uwielbiam bystre dziewczyny, niestety nie było czasu na długie konwersacje…
– Zostaw mi numer, albo poczekaj tu na mnie.
– A za ile będziesz?
– Myślę, że w godzinę obrócimy.
Zrobiła jakąś dziwną minę, ale przecież duchem byłem już w zupełnie innym miejscu. Pokazałem wymownym gestem na zegarek, uśmiechnąłem się bo faktycznie planowałem tu wrócić i szybko przenieśliśmy się dalej.

Przy bramce wdaliśmy się w jakąś traumatyczną pyskówkę, dzięki której (o dziwo) szybciej weszliśmy do środka. I tu zaskoczenie, w środku było tyle czarujących piękności, że można by podejrzewać magiczny spisek. Ale nie, dziewczyny były prawdziwe, były wyjątkowe i cudownie pachniały. Rozruszaliśmy bioderka na parkiecie i postanowiliśmy rozejrzeć się przy barze. Po drodze spotkałem przyjaciela Ariela, który był na tyle nie w formie, że spytałem tańczącą obok dziewczynę, czy to ona go tak „poczochrała”. Później chciałem porozmawiać z Arielem na osobności, bo były sprawy które wymagały wyjaśnienia i rozmowa zeszła na tory, które odbiły się na moim nastroju, także postanowiliśmy pomimo fantastycznej oprawy przebić dalej. Kręciliśmy się po mieście, aż w końcu wróciliśmy do pierwszego klubu. Godzina to to nie była, ale dziewczyna, którą zostawiłem na parkiecie tylko delikatnie się nadąsała, także chwilę potańczyliśmy razem i nagle okazało się, że jej koleżanka ma atak migreny i ewidentnie przestała się fajnie bawić. Byłem trochę rozbity, więc poprosiłem dziewczyny aby wyjaśniły sobie w którą stronę zmierza ta impreza i poszedłem rozwalić się na kanapie. Przy jednym ze stolików zobaczyłem dwie miłe 7eczki, także korzystając z okazji, po porozumiewawczym zezie, przysiadłem się do blondynki. Dziewczyna okazała się być studentką 3 roku psychologii, więc rozmawiało nam się bardzo gładko. Zaproponowała, że nauczy mnie wszystkich tajników wpływu społecznego, więc poprosiłem aby zademonstrowała mi to na przykładzie najbliższej pary, którą dziwnym zbiegiem okoliczności stanowił Poko z dziewczyną.
– Co mi możesz o nich powiedzieć?
– Wiesz to nie działa tak, że wszystko wiem. Ile są ze sobą?
– 10 lat.
– Sądzę, że już ze sobą spali.
Spojrzałem na Poko, który właśnie majstrował językiem przy migdałkach dziewczyny. Później z powrotem na mistrza wpływu społecznego, jeszcze raz na Poko, którego ręka zniknęła tym razem pod spódnicą i parsknąłem takim śmiechem, że prawie sturlałem się z kanapy. Gdy minął atak śmiechu, spytałem tylko:
– Nie do wiary, po czym to wnioskujesz?
– Nie śmiej się, zobacz jak ona go obejmuje, dwoma rękoma. Kiedy ze sobą rozmawiają, patrzą się sobie w oczy. – Przez chwilę patrzyłem na nią jak na opętaną wróżkę, aby wreszcie uświadomić sobie, że to może być całkiem ciekawe spostrzeżenie. Tym bardziej, że ja obejmowałem ją tylko jedną ręką. Przeniosłem jej zainteresowanie na inny obiekt:
– A co możesz mi powiedzieć o tej parze tam z przodu? Szczególnie, że ta dziewczyna tak fajnie bawi się włosami. – Wolną ręką zakręciłem włosami mojej psycholożki, aby lepiej pokazać co mam na myśli.
– A to, to może być zdenerwowanie, zaciekawienie daną osobą, albo jeszcze coś innego. – I tutaj doszła właśnie do sedna bycia kobietą, tak na prawdę nie są one 0 – 1 jak mężczyźni. Wszystko może oznaczać wszystko. Nawet same kobiety nie bardzo wiedzą, co może być oznaką czego. Ale my mężczyźni wiemy to doskonale. W końcu od lat musimy rozgryzać zachowanie kobiet. Porozmawialiśmy o kilku mniej istotnych sprawach. Później zwierzyła mi się, ze swojego planu zrobienia kariery w działach HR, także bardzo się ucieszyłem, dodając, że liczę na zatrudnienie we wszystkich jej firmach.
– Ok! Tylko obiecaj, że zgolisz tą bródkę!.
Kobiety już tak mają, że nieustannie chcą nas zmieniać, ale pomyślałem, że warto im dać czasem do tego mało istotny powód. Kilka minut później dziewczyny wyszły do toalety, a ja postanowiłem zrobić angielskie wyjście i udać się na rekonesans pozostałych zakamarków klubu. Zacząłem zagadywać jedną laskę, która była tak uderzająco podobna do jednej ze wcześniejszych dziewczyn, że nie zauważyłem jak męski uścisk dłoni zaciska się na moim ramieniu.
– Hey, nie porywaj mojej koleżanki! – Powiedział męski głos. Odwróciłem się i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem dobrego kumpla Torusa. Uśmiechnąłem się i ścisnąłem go serdecznie. Przeszliśmy do baru, abym mógł opowiedzieć mu o spotkaniu z Arielem.

Posted on

Piątkowy biforek

W sobotę miałem ważne spotkanie, więc postanowiłem piątkowy wieczór przeimprezować bardzo lajtowo. Tego dnia wpadłem na inspirujący materiał o komplementach, więc ruszyłem do klubów z mocnym postanowieniem poprawy. Nie było łatwo!

Wbijamy do pierwszego klubu i otwieram dziewczynę(zestaw 2) na tekst:
– Zawsze tu taki tłok?
Rozmawiamy, śmiejemy się, ale zupełnie nie mam konceptu na komplement, więc w końcu mówię:
– Fajnie razem wyglądacie. – Ona oburzona patrzy na mnie jakbym sugerował, że jest les, co było dosyć zabawne, ale dodaję: – W sensie kolorystycznym. – i pokazuję że ona i koleżanka mają takiego samego koloru bluzkę.

W następnym klubie Doktor wskazuje na dwie śliczne dziewczyny, które tańczą seksownie wywijając ciałkiem. Podchodzę do jednej i mówię jej na ucho otwieracz na nauczycielkę salsy a ona zalewa mnie potokiem rodowitej hiszpańszczyzny! Lekcje z hiszpańskiego natychmiast dostają wyższy priorytet.

Komplementy, eh! Pozostaję w przekonaniu, że coś z prawdziwego zdarzenia przejdzie mi przez gardło następnego dnia, bo analizując ten wieczór zauważyłem w sobie wybitną specjalizację w negach.

Posted on

Twój związek a przyjaciele

Niestety większość kobiet ma aspirację, aby oprócz roli dziewczyny obsadzić także funkcję Twojego najlepszego przyjaciela. To po prostu nie działa. Musisz mieć kumpli, bo: Kobieta nigdy do końca nie zrozumie Twojego punktu widzenia, stracisz poczucie własnej wartości, zniewieściejesz na starość, przez co staniesz się dla niej mniej atrakcyjnym parterem i w konsekwencji zwiększysz prawdopodobieństwo rozstania, albo do końca życia będziesz się z nią żarł, kłócił i zadręczał ją a także siebie samego. Ale nie przeginaj też w drugą stronę, Kobieta chce mieć pewność, że będziesz w stanie zaopiekować się nią w trudnych chwilach i że będzie dla Ciebie najważniejsza na świecie, i że będziesz jej poświęcał najwięcej czasu, uwagi i… widzisz, widzisz co się dzieje – można tak wymieniać w nieskończoność!

Zapamiętaj zatem, że Twój przyjaciel jest Twoim najlepszym przyjacielem i po prostu nie można zastąpić go dziewczyną. Poniżej lekko podkoloryzowany filmik dla przestrogi, aby nigdy nie przyszło Ci do głowy totalnie odcinać się od przyjaciół.

Posted on

Złoty środek !

W życiu nie ma przypadków 😉

Wtorkowa nieobecność na imprezie, pozwoliła mi porządnie wypocząć + nabrać sił oraz całą masę  pozytywnej energii na klubowy weekend.

Telefon do przyjaciela. Ustawka na wieczór z perspektywą wspólnego klubowania z przyjacielem, którego już dawno nie widziałem dodawała mi skrzydeł czego efektem był szczery uśmiech do końca wieczoru.

Nie ma to jak odpowiednie towarzystwo! Są tacy ludzie, których sama obecność poprawia humor i o to chodzi ! ; D

Przed imprezą, jak to zazwyczaj bywa po długiej rozłące ze znajomymi najpierw był czas na parę kuflów złocistego browaru, przy którego akompaniamencie (oraz muzyce na żywo) spędziliśmy parę godzin.  Wreszcie po zaktualizowaniu ostatnich wiadomości nadszedł czas na zmianę lokalu.

….–>klub.01

Wchodzimy pewni świetnej zabawy. Mocna rama, powoli, pewni siebie, bez oglądania się na dziewczynki dotarliśmy do baru.  (nie ma to jak pierwsze wrażenie)

Po takim wejściu, oczy wielu Pań zwróciły się w naszym kierunku.

2 kolejne piwa.

Pełni pozytywnego luzu, oparci o bar spokojnie, dyskretnie badamy teren. Tłumów nie było, zdecydowanie jednak wyróżniała się grupka 6Dziewczyn z rezerwacją na 2stoliki dookoła nich puste kanapy, a Panie tańczą w środku.

Po chwili już siedzimy na kanapach a dziewczyny tańczą przed nami (dla nas). ; ]

(puszczam oczko i odpowiadam na uśmiechem na uśmiech.. od mojej 7 😉

Zorientowaliśmy się po kartce z rezerwacją na stoliku że jedna z Pań ma urodziny.

wstaję i pytam mojej 7

– Która to Kasia?

-Ale która?

Ja – Ta najważniejsza. Solenizantka <uśmiech

Ona – Szkoda, tam jest <pokazuje na nią.

składam życzenia i po chwili już znam wszystkie dziewczyny. wszyscy się świetnie bawią a My zyskaliśmy nowe koleżanki.

Po takim wejściu do klubu, otwarciu od razu dużego seta, mamy już pewną pozycję społeczną. Z łatwością otwieramy kolejne dziewczyny.

Pracowałem ładnie nad moją 7, wszystko szło wg.planu ; ) gdyby nie to że tak wcześnie zacząłem tego wieczoru zabawę z z % . Po kolejnych piwach coraz bardziej i szybciej ją traciłem. Najgorsze jest to że na komórkę zapisałem jej numer wciskając złe cyfry  : P

fopa i nauczka na przyszłość.

% nie przeszkadzają ale nie można przesadzić żeby nie okazało się że przez nie stracimy numer do dobrej 7.

Posted on

Saturday Night Fever

Weekend to najlepszy czas na rozpętanie burzy po spokojnym, długim, tygodniu. Tym razem wybrałem się z Doktorem na numerobranie. Cel dosyć prosty: sprawdzenie kilku nowych sposobów na podryw, które wcześniej znaleźliśmy w sieci.

Pierwszy klub był dosyć nowy i wciągnął nas do środka niczym czarna dziura w kompletną pustkę. Wolną przestrzeń wypełniały 4 kobiety pląsające na parkiecie wielkości Boeinga 737. Już chwilę później, gdy przy DJce rozmawiałem z długonogą kelnerką, stanowiliśmy połowę ludzi w tej części klubu. Później dołączyłem do Doktora, który ratował się rozmową z inną kelnerką przy barze. Przed wyjściem porozmawiałem jeszcze chwilę z dziewczynami na parkiecie – bardzo fajna reakcja na tekst „To Twój klub?” bądź „Ty jesteś tu szefem?”. Polecam dla wszystkich, którzy odwiedzają nowo powstałe miejsca.

Szybko przebiliśmy do innego lokalu, gdzie 3 sek. po wskoczeniu na parkiet chwyciła mnie za ramię kobieca dłoń. Jej właścicielką okazała się koleżanka, z którą bawiłem się na jej studniówce.. blisko 10 lat temu? Bardzo przyjemne spotkanie, abstrahując od faktu, że koleżanka niedawno wzięła ślub, a imprezowała w charakterze przewodniczki swoich 3 azjatyckich przełożonych. Ale praca to praca. Pożegnawszy trzaskające sobie tysiące fotek Azjatki, zacząłem otwierać zestawy na parkiecie. Celem na ten wieczór było przetrenowanie tekstów ale pod sceną muza była tak głośna, że przypominało to wabienie ryb na poezję Mickiewicza. Trzeba się było stamtąd wydostać. Przebiłem na górę do baru, gdzie postałem trochę ze znajomymi, zagadując kilka przechodzących akurat dziewczyn. Jeden dialog jest warty wspomnienia.

– Masz jakieś numery? – Pyta Doktor.

– Dobre piwo? Mogę? – Mówię do przechodzącej właśnie blondynki.

Biorę łyka a dziewczyna zatrzymuje się i odpala uśmiech.

– Zostaw mi swój numer –  Walę serią jak z CKMu.

– Jak ze mną zatańczysz.

Najlepsze rozwiązania to proste rozwiązania, nie ma więc potrzeby wszystkiego nadmiernie komplikować. Ale sprawy mogą skomplikować się same, jeśli dwóch gości w tym samym klubie, prosi te same dziewczyny o numery, w dokładnie ten sam sposób. Zaczęło się od tego, że przeszedłem do chilloutu, gdzie otworzyłem dziewczynę na tekst o zmianie kanału. Przy okazji testując najgłupszy tekst jaki słyszałem w ciągu 48h, w najgłupszej możliwej sytuacji kiedy można go użyć – ale właśnie po to przecież jest rekonesans:

– [..] Założę się  że masz śliczny uśmiech. (Dziewczyna uśmiechała się już ze 3 razy przed tym pytaniem);

– Ja? – Wyraz twarzy hmm.. jeśli lubicie te archiwalne zdjęcia podróżników, którzy robili zdjęcia tubylcom na chwilę przed pożarciem, to ten okaz mógłby wam się wybitnie spodobać. Umiejętność szybkiej zmiany tematu – bezcenna.

Następne 30 minut pokazały, że jeśli Kobiety zauważą, że biegacie jak dzikusy z wywieszonym telefonem i wpychacie go do ręki każdej napotkanej osobie, która nosi szpilki i ma przynajmniej miseczkę C, nabiorą odrobinę dystansu. A długie pozostawanie w klubie do tego właśnie prowadzi. Wymyśliliśmy sobie zatem ciekawy pretekst aby przebić dalej i zbierając ekipę pomknęliśmy w kierunku kolejnego miejsca.

W szatni była straszna kolejka, więc zaczęliśmy dla żartu kręcić filmik o tym jak dobrze się bawimy. W takich momentach, jak spod ziemi, natychmiast wyłaniają się aktorki. Dzięki temu rozmowa od razu schodzi na wszystkie te Hollywoody, Bollywoody i Łwoodź, przez co wszystko staje się takie bajecznie proste.

Podsumowując dialogi na domknięcie z numerem, można śmiało powiedzieć, że siła tekstu tkwi w tym jak go powiecie. Przy odrobinie wysiłku nawet zezłomowana pralka, może się jawić jako współczesny krzyk mody. Po kilkunastu podejściach tego wieczoru, zaobserwowałem ciekawą, lecz trochę dziwną rzecz. Przychodzi taki moment, że w trakcie rozmowy to kobieta zaczyna chcieć Twój numer, używając wymyślnych aluzji, typu: „Ok – to zadzwonię do Ciebie i nie będziesz mógł zasnąć”. Chodziło o to, że musiałem wstać rano, ale nic nie wspominałem jeszcze o telefonie. Ponieważ przed chwilą dowiedziałem się jednak, że dziewczyna podobno „była tragiczna”, takie zachowanie powinno dać wam do myślenia w temacie picia na imprezach. 😉

Łączny bilans: 1 wieczór, 3 kluby, 10 imion, 3 numery, ciężkie wybicie z normalnego biorytmu i już nienawidzę poniedziałku.

Posted on

Walentynki

Walentynki to dobry dzień na podryw. Na samo to hasło kobiety przypominają sobie nagle, że nie mają faceta i zdesperowane uderzają do klubów. Tyle tytułem wstępu.

Znajomy zaprosił mnie na imprezę do Białołęki. Zapewniam, że wasz GPS pomyli się na tej trasie przynajmniej dwukrotnie. Kilka objazdów później i po miłej rozmowie z Paniami w kiosku, byłem już wyposażony w historię miejscowości, od czasów średniowiecznych i dowiedziałem się jak odnaleźć cel mojej podróży. Widząc jednak tylko 3 auta, zacząłem powątpiewać, czy to na pewno nie jest żart. Wysiadłem, usłyszałem muzę, dobry humor powrócił. W środku kilka osób, fajna atmosfera, ale nigdzie nie było kumpla. Zagadałem z kilkoma dziewczynami, które coś podobno wiedziały, chociaż wyglądały jakby tylko sprawiały takie wrażenie. Zważywszy jednak, że łączna powierzchnia klubu to obszar dwóch szkolnych stołówek, zrozumiałem że kumpel jest już w innym wymiarze i postanowiłem wracać do centrum na spotkanie z Doktorem. Gdy zakładałem kurtkę, podeszła do mnie dziewczyna i z nutką desperacji w głosie powiedziała:

– Dopiero przyszedłeś, zostań!

Sugestia bardzo wprost i jak tu nie odmówić pięknej dziewczynie? Tymczasem, auto zakopało się w śniegu. Damn! Z zaspą jest podobnie jak z Kobietami, trzeba dobrze rozkołysać, aby manewr zakończył się sukcesem. Gdy już udało mi się przebić do Centrum i wbić na parkiet, postanowiłem zaktualizować swoją wiedzę o podrywie. Będąc przez długi czas w związkach, człowiek może stępić sobie nieco ten subtelny, klubowy język. Na pierwszy rzut poszły najbardziej banalne teksty:

– Jak się masz?

– Dobrze

Nie do wiary, jednak można mnie czymś jeszcze zaskoczyć, ale mamy to już za sobą. Obok tańczyły dwie ciekawie wyglądające koleżanki:

– Jesteście bliźniaczkami?

Śmiech. -Nie.

– Siostry?

Znowu śmiech. Dziewczyna zaczyna kinetyzować ciągnąć mnie za ramię w dół.
– Jesteśmy koleżankami. – Tak, ten tekst w tej strefie klimatycznej świetnie otwiera  każdą parę koleżanek. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, ale Dziewczyny od 3 lat nie były w klubie, więc postanowiłem chwilowo znaleźć sobie inny obiekt zainteresowania.

Idziemy z Doktorem do górnego baru a tam, frontalnie wpadamy na 3 dziewczyny stojące przy schodach. Nie można odpuścić takiej okazji.

– Jak się bawicie? O! – Patrzę na jedną z dziewczyn – Masz taką charakterystyczną twarz, musisz mieć na imię Monika.

– Taaaaaaa, jak to możliwe?! – Pyta koleżankę, – Czy my się mu przedstawiałyśmy? Kobiety niestety wierzą w te wszystkie bzdury związane z magią etc. ale trzeba przyznać, że to świetnie działa, szczególnie jeśli macie odrobinę szczęścia. 😉

Posted on

Jak wrócić do ex?

Najczęściej stawiane pytanie o to jak wrócić do byłej dziewczyny, wymaga wreszcie odpowiedzi, gdyż pragniemy tym jednym postem ostatecznie zamknąć powyższy temat. Otóż jest bardzo szybki, dobry sposób aby wrócić do ex. Musisz tylko stracić resztki własnej godności, zgodzić się na wszystkie jej warunki, obsypać prezentami i zapomnieć o tym, że to wszystko sprawi, że kiedykolwiek między Tobą a nią będzie tak jak kiedyś. Dobry sposób? Może zatem, wybierzesz alternatywny i zaczniesz trzeźwo myśleć o swojej przyszłości z inną, być może nie znaną Ci jeszcze kobietą. Gdy bowiem to zrobisz, nagle zorientujesz się, że wokół Ciebie jest cała masa kobiet, która tylko czeka abyś zwrócił na nie swoją uwagę.