Posted on

Piątkowe Deja Vu

W południe odebrałem tel. od Doktora, który zastanawiał się jak najlepiej rozegrać podbramkową sytuację w odległej miejscowości nadmorskiej. Od tego momentu zacząłem zastanawiać się, co warto byłoby spsocić, więc ustawiłem się z Szejkiem na wieczorne wyjście do klubu. Podjechaliśmy późnym wieczorem, akurat wtedy gdy wszystkie miejsca były już pełne gorących, przyjemnie falujących, kobiecych ciał.
Po wejściu do klubu przeszedł mnie sympatyczny dreszcz deja vu. W tym samym klubie, dwa tygodnie wcześniej, stała ta sama dziewczyna, w tym samym miejscu. Zabawny początek, zagadałem z sympatyczną długonogą, ale szybko zauważyłem też duże zmiany, cały parkiet był pełny sympatycznych, ślicznych dziewczyn. Tańczyłem w miłym nastroju, aż zobaczyłem szczupłą brunetkę w towarzystwie koleżanki i jakiegoś chłopaka.
– Sorry to Twój chłopak?
– Nie. – Uśmiechnęła się słodko.
– Podobasz mi się, a skąd jesteś?
– Puławy.
W takich momentach trzeba powiedzieć sobie, że mogło być gorzej, Meksyk, Venus, Kazachstan… zaczęliśmy się bujać w rytmie klubowej muzy. I wtedy właśnie na scenę wyszedł bardzo interesujący człowiek, który wziął do ręki mikrofon i zaczął zarzucać rytmy z dorzecza Amazonii – WTF?! Moja sympatyczna koleżanka była zachwycona, ja mniej.
– Zagrzej dla mnie to miejsce, zaraz wracam. – Powiedziałem do słodkiej dziewczyny, zanim z Szejkiem nie przedarliśmy się do baru. Tłok jak w japońskim metrze. Patrzę na lewo. Gołota. Chwileczkę, przecież ja dzisiaj nie piję. Patrzę ponownie – Gołota jak nic. Akurat przed nami stała interesująca brunetka, hmm…
– Który numerek macie?
– 16 (proszę, jaka przygotowana 😉
– A co dzisiaj polecacie do picia?
– Whisky!
– Ok, to zobacz. – Wskazuję na Szejka. – Tu jest sponsor dzisiejszego wieczoru, który postawi Ci co tylko zechcesz, jeśli uda Ci się poderwać Gołotę.
– Nie, daj spokój. – Powiedziała to w sposób, który sprawił, że zacząłem myśleć o nim z lekkim współczuciem. Faktycznie, chyba nie był dzisiaj w najlepszej formie.
Gdy naszą konwersację przerwała kelnerka przyjmująca zamówienie, moje spojrzenie skrzyżowało się z dwoma tańczącymi obok blondynkami.
– Jesteś z siostrą? – Nie ma to jak czasem puścić wodzę fantazji w otwieraczu, ale dziewczynom wystarczył ten poziom kreatywności.
– Nie, ale wszyscy nam mówią, że jesteśmy bliźniaczkami. – Hmmm, ciekawe dlaczego 😉
– Nie przejmuj się to tak jak my, zobacz to mój brat bliźniak – tutaj wskazałem na Szejka 😉
To co mnie w nich uderzyło, to może góra 155 cm wzrostu. Miłe były, fajne, drobne. I kiedy tak myślałem, moją uwagę ściągnęła kolejna dziewczyna, zatrzymująca się właśnie obok ze tym samym wzrostem. Moją uwagę przykuł może nie tyle jej wzrost, co miseczka D. Czy to w ogóle możliwe?! Przenoszę wzrok z jednej dziewczyny – miseczka A+, na drugą, równie filigranową – miseczka D!. Może to tylko sen? W każdym razie patrzę jak szejk Szejk podchodzi z plażowym drinkiem, więc chyba jednak sen. 😉 Wbijamy głębiej rozglądając się uważnie na boki – widzę kumpla, z nowym macho uczesaniem – u yeah! Plotkujemy trochę, później wracam na parkiet a tam… Żaklin z koleżanką (??)
– O wow, cudownie Cię widzieć! 🙂
Uśmiech. Przytuliłem się do niej i mówię:
– Szukamy dziewczyny dla Szejka.
Żaklin rzuca się na szyję Szejkowi. – To może poznasz nas ze sobą?
Tak, to by rozwiązywało wiele problemów 😉
Odbijamy, oficjalnie w poszukiwaniu kobiety dla Szejka. Mniej oficjalnie podchodzę do ślicznej latynoski (10), tańczącej samotnie na scenie i zaczynam niewinną konwersację.
– Z jakiego kraju przyleciałaś?
– Z Polski.
– Gdzie odlatujesz?
– Nigdzie.
– Ok, dwie bardzo dobre odpowiedzi. Musisz robić tu coś naprawdę niesamowitego.
– Jestem architektem.
– U łaaa, no widzę, że dzisiaj się zarchitektowałaś prześlicznie.
Oślepiła mnie swoim uśmiechem. – Projektuję dla banków.
Gdyby tylko była odrobinę wyższa, pozwoliłbym jej zaprojektować resztę swojego życia. Rozmawiamy jeszcze chwilę, później znajduje koleżankę przy barze i znika z pola widzenia. Wracam na parkiet. Tańczą tam drobna brunetka z tlenioną blondynką. Słyszę jak jedna z nich mówi:
– Chyba się już zbieramy.
O nie dziewczyny, jeszcze nie. Przysuwam się do blondynki
– Akurat! Impreza dopiero się zaczyna.
I faktycznie, dziewczyny kończą przebierać bezradnie nogami i szybko pozwalają sobie na chwilę zapomnienia w zmysłowym tańcu. O tak, kolejny pozytywny zwrot tego wieczoru. Poznajemy jeszcze kilka dziewczyn, ale gdy mijam na schodach Żaklin, ta żegna się kwaśno mówiąc, że jedzie już do domu. Jej koleżanka mówi wprost: – „Zatrzymaj ją”, ale wiem jak to by się skończyło. Kurtuazyjnie proponuję dziewczynom podwózkę, koleżanka Żaklin nalega, ale ona jest już nieobecna ciałem. Nie wiem co się stało, ale czuję się winny. Całuję ją w policzek na pożegnanie i wychodzę z Szejkiem – wracając do domu przejeżdżamy obok zagłębia kebabowego. Lekko zszokował mnie widok 5 dziewczyn, które przed chwilą poznaliśmy w klubie. Może to właśnie tu powinniśmy zaczynać imprezy następnym razem?
Posted on

Retro piątek

Zaczęło się interesującą odprawą z Doktorem i nowym świeżakiem. Godzinę później rozpierani energią, nie mogliśmy doczekać się wyjścia do klubu. Wczesne rozpoczęcie imprezowania wiąże się z tym drobnym ryzykiem, że Twoje 4 litery będą jedynymi na parkiecie, ale tego dnia postanowiliśmy z Doktorem poświęcić maksymalnie dużo czasu na przygotowanie nowej osoby do profesjonalnego podrywu. Zaczęliśmy od otwieraczy i wyglądało to na prawdę dobrze. Kilkadziesiąt minut później byłem wystarczająco zadowolony z postępów przy barze i stolikach, aby rzucić hasło – teraz parkiet. Byliśmy pierwszymi osobami, ale to zawsze dobrze robi na rozpoznawalność w nowym miejscu. Na biegnące w naszą stronę kobiety musieliśmy czekać mniej niż 5 sekund. Trzy grupki dziewczyn, szybko osaczyły nas ze wszystkich stron. W takich chwilach nie masz żadnej konkurencji, więc możesz czuć się naprawdę komfortowo otwierając kolejne zestawy. Wysłaliśmy świeżaka do jednej z tańczących obok dwóch koleżanek i biorąc pod uwagę fakt, że pobierał lekcje tańca mniej niż półtorej godziny wcześniej, wymiatał. Zadowolony, skoncentrowałem się na otwieraniu kolejnych zestawów, aż doszedłem do interesującej brunetki, z którą chwilę pobujałem się na parkiecie. W pewnym momencie podszedł do mnie Doktor:

– Załóż się z nią, że nie poderwie świeżaka.

– Haha, doskonały pomysł. – Od razu postanowiłem wdrożyć go w życie.

– Założę się, że nie poderwiesz tego gościa. – Powiedziałem do brunetki.

Spojrzała na mnie uśmiechając się.

– Tak, a co masz na myśli przez podryw? Rozmowa się liczy?

Spojrzałem na świeżaka. Hmm tak, rozmowa na dzień dobry byłaby miła.

– Tak.

– To w takim razie, powinieneś wiedzieć, że już ze mną rozmawiał.

Haha auć! Przy takim tempie jaki narzuciliśmy na początku, musiał porozmawiać z przynajmniej połową dziewczyn w klubie. Bawiliśmy się dobrze i tego dnia był super flow, ale niestety wszyscy byli ustawieni w innych miejscach. Podrzuciłem Doktora do następnego klubu i rozpłynąłem się w ciemnościach tej gorącej nocy. Cały wieczór natchnął mnie do małej retrospekcji tego wszystkiego, co przez ostatnie kilka miesięcy robiliśmy w klubach. Zaczęliśmy od doskonałej zabawy, a teraz jest jej jeszcze lepiej. Yeah!

Posted on

Piątek w Jaskini Smoka

biforek

Doktor śmignął na działkę – duża strata przed weekendem – tym niemniej na otarcie łez podrzucił zaproszenia do klubu, które nie mogły się zmarnować. D. zorganizował u siebie biforek. Gdy wspominał, że będzie on i same kobiety, myślałem że żartuje, ale NIE… 7 kobiet i nas dwóch – mogę tak zaczynać częściej.

Poznawanie dziewczyn zaczęło się w kuchni, później przeniosło na balkon, aby zakończyć się w salonie. D. zwrócił moją uwagę na dziewczynę, która szczególnie wpadła mu w oko. W trakcie gdy zapoznawał on sympatyczną niunię ze swoim księgozbiorem, ja byłem pod troskliwą, „matczyną” opieką jednej z dziewczyn, która z determinacją postanowiła walczyć przy pomocy suszarki z Colą, którą chwilę wcześniej rozlała na moich spodniach. Nie wiem jak często kobiety wylewają na was różnego typu napoje, ale te przypadkowe wycieki zdarzają się wystarczająco regularnie, aby przestać nazywać je przypadkowymi. W końcu czy jest jakiś lepszy sposób, aby wyciągnąć mężczyznę z tłumu i spędzić z nim chwilę na osobności? Gdy wróciłem do salonu D. był na etapie pokazywania dziewczynie kolekcji znaczków, więc zaproponowałem siedzącym na około kobietom, że zostawimy ich samych aby mogli się spokojnie zacząć całować. Z doświadczenia wiem, że gdy w rozmowę wplecie się umiejętnie wystarczająco dużo dwuznacznych aluzji, stają się one w końcu faktami. Minuty mijały na ciekawym przekomarzaniu się, więc pora było zarządzić wymarsz do klubu. Podróż była oryginalnym przeżyciem, ponieważ taka grupa podróżująca metrem bardzo łatwo zwraca na siebie uwagę otoczenia. Gdy po solidnej dawce śmiechu dotarliśmy do celu naszej podróży, mój moczopędny browar przeją kontrolę nad ciałem, tak że zamiast rzucić się wprost na rozkołysany parkiet skierowałem pierwsze kroki grzecznie do toalety. Po wyjściu, większość ekipy była już w środku. Pozostało tylko przykleić się do kogoś na parkiecie. Tak się akurat zdarzyło, że na kursie kolizyjnym pojawiła się wysoka, szczuplutka brunetka.

– Skąd jesteś? – Zagadałem, z odległości 2 milimetrów od jej ucha.

– Teraz już z Warszawy. – Dziewczyna wydawała się być już po solidnej zaprawie, dlatego przestaliśmy rozmawiać i poprzestaliśmy na wspólnym tańcu. Przy takiej dziewczynie można się dobrze rozgrzać, ale trzeba było rozejrzeć się po reszcie klubu. Weszliśmy z D. na górę, przy barze stanęły dwie dziewczyny, z których ta wyższa zaczęła tańczyć przy koleżance, jak przy rurze.

– Widać, że ma ochotę na sex. – skomentował D. który sztukę nie owijania w bawełnę opracował do perfekcji 😉 Niestety, dziewczyny szybko przeniosły się dalej.

Usiedliśmy na podwyższeniu zerkając na wszystko to, co właśnie omijało nas na parkiecie. Z obydwu naszych stron siedziały grupki dziewczyn. 3 sekundy później zagadałem do blondynki po lewej. Dziewczyna była z Wrocławia. Chciałem krzyknąć: „kto ma ochotę przeżycia wakacyjnej przygody zgłosi się piętro niżej”, ale bałem się, że moglibyśmy zostać sami. Mimo wszystko wakacje jeszcze w pełni, więc trzeba się liczyć, że ktoś roztopi wam serce, a później zniknie 300 km za horyzontem. W tym czasie zacząłem żałować, że nie wychyliłem się w drugą stronę, gdzie moją uwagę przykuła śliczna brunetka po stronie D. Chciałem, żeby ją poznał, ale cały czas prowadziłem rozmowę z koleżanką po lewej. Z opresji wyrwały mnie dziewczyny, z którymi rozgrzewaliśmy się przed imprezą. Zostawiliśmy je na naszych miejscach i pomknęliśmy na parkiet.

Tego dnia nie byłem zbytnio konstruktywny, ale zaskakująco nie miało to żadnego wpływu na moją skuteczność. Dziewczyny w parach otwierałem na podryw na „siostry” a przynajmniej 3 na „wieczór panieński”. W samym centrum wpadliśmy na dwa anioły i to są właśnie momenty, w których dziękujecie za wsparcie na skrzydle – Agata – mój anioł stróż, okazała się być studentką turystyki i rekreacji, z baaardzo interesującą powierzchownością. D. wiedział jak zająć się koleżanką. Spędziliśmy tak kilka miłych chwil do czasu, gdy dziewczyny nie śmignęły do baru. Akurat w samą porę, bo właśnie przechodził koło nas mega zestaw dwójkowy. Zagadałem do blondynki, która szybko postanowiła zainstalować się z „siostrą” w naszym otoczeniu. W tym czasie obok nas stacjonarny obóz rozbiły koleżanki z biforka, w tym jedna wyjątkowo interesująca modelka o 178 cm żywego sex appealu, z dziecięcą twarzą. Zabawa była bardzo konkretna, aż nagle usłyszałem od Agaty:

– Pogadaj z kolegą, bo on się przytula a my tego nie lubimy.

Że ke? 😉 5s. później zostawiamy dziewczyny same. Wbijamy głębiej na parkiet. Znajduję koleżankę, która tańczyła wcześniej przy barze… a może to ona znajduje mnie. Falujemy razem przez następne kilkanaście minut. Dziewczyny mieszkają blisko i są gotowe na wszystko, ale gdy robią przerwę techniczną na toaletę, D. zaczyna koncentrować się już tylko na 178 centymetrach równie pięknego, co zajętego ciała ślicznej modelki. Przez następne kilkadziesiąt minut próbuję ukierunkować moce D. na wyzwania jakie czekają nas jeszcze tego wieczoru, ale jest już za późno.

Gdy wychodzę, widzę naszą super modelkę dzwoniącą po taksówkę.

– A gdzie zgubiłaś D.?

– Powiedział, że jestem zbyt seksowna aby ze mną tańczył i poszedł..

Gdybym tak powiedział, zrobiłbym to na pewno tylko po to, aby wrócić w bardziej odpowiednim momencie. Zastanawiając się, jaki będzie finał tej historii jadę do domu. Wątpliwości rozwiewają się, gdy odbieram telefon od D.

– Zakochana w jakimś 38 letnim facecie z Włoch.

Tiaaa… to była długa, przyjemna noc 😉 Teraz muszę się wyspać i przygotować na spotkanie z Żaklin. Znikam w otchłani własnego łóżka z uśmiechem na twarzy.

Posted on

Mowa jest srebrem, a milczenie..

podryw imprezowy

podryw imprezowy

Co za noc. W ten piękny piątkowy wieczór postanowiłem wykorzystać chwilę przerwy między jedną a drugą burzą, by suchą stopą dotrzeć kilka bloków dalej, na Mazowiecką. Wchodzę do jednego z klubów i widzę, że bramkarz stoi tego wieczoru wybitnie wysunięty do przodu (czyli gości w środku jak na lekarstwo). Pytam:
– Takie pustki dzisiaj?

– Nie no są ludzie.

– Ile?

– Trochę 🙂

Tiaaa… kupuję wjazd, wchodzę, pustki totalne. Zero ścisku, zero dziewczyn. Za wyjątkiem kilku wynajętych dziewczyn, parkiet świeci pustkami. Trudno, w taką pogodę jestem gotowy chwilę poczekać. Siadam na kanapie i zaczynam obczajać wchodzące do klubu kolejne sztuki. Myślę o swoim ostatnim burzliwym związku i w końcu łapię się na tym, że wybrzydzam coraz bardziej. Tak dalej być nie może, ruszam na parkiet. Tutaj szczęśliwie robi się coraz gęściej. Niestety szybko dopada mnie grono oszalałych druhen, które mocno wstawione nie posiadają już zbyt wielu ograniczeń. Czas mija szybko. Parkiet zgęstniał już jak dobra galareta – a wraz z nim pojawia się coraz większy wybór – aż chciałoby się powiedzieć „podano do stołu”. Tylko, że w dzisiejszym deserze brakuje ulubionego smaku. Obserwuję kilku odpicowanych nastolatków podchodzących do dziewczyn i przypominają mi się stare czasy. Ale tak to jest, kiedy zaczynasz być wytrawnym graczem, coraz bardziej ilość przekłada się na jakość. Ruch wokół na parkiecie jest bardzo duży, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie a im bardziej się przyglądam, tym mniejsze zainteresowanie wzbudzają we mnie pobliskie skupiska dziewczyn. Im mniej się na nich koncentruję, tym bardziej one próbują zwrócić na siebie moją uwagę. Zauważam z przykrością, że najczęściej stosowaną przez nie techniką jest wbijanie szpilek w Twoją stopę. Jest to dosyć frustrujące, ale na otarcie łez dziewczyny mają jeszcze jedną ciekawą strategię. Po prostu wchodzą na Ciebie. Wygląda to dosyć zabawnie. Wywijam śmiało ciało, aż nagle przysadzistych rozmiarów skrzydłowa kieruje w moją stronę swój moduł bezzałogowy. Nie mogąc zainstalować się na moim miejscu (co byłoby możliwe, gdybym był powiedzmy duchem), staje 3 mikrony ode mnie, cały czas tyłem i poprawia włosy, zarzucając mi pukle prosto w twarz. Myślę, że będąc z kobietą pomaga doświadczenie, kiedy mówić a kiedy wystarczy tylko objąć ją w biodrach, aby zrobiła wszystko o co ją poprosisz. Tego dnia wreszcie porządnie się relaksuję, nie zamieniając zbyt wielu słów.

Posted on

Kapitalny wieczór

Telefon od Doktora w piątkowe popołudnie może oznaczać tylko jedno – oficjalne otwarcie weekendu. Umówiliśmy się jak zwykle w centrum, tym razem wewnątrz klubu. Dojechałem drugi i znalazłem Doktora, który zdążył już zająć strategiczne miejsce przy barze. W jego ślady poszła też interesująco wyglądająca blond łasiczka, która z bezpiecznej odległości mogła przysłuchiwać się naszej rozmowie. Wymieniliśmy się bieżącymi informacjami, a później zastanawiałem się jak najlepiej otworzyć blondyneczkę. Tym razem jednak, wbrew swojej naturze, postanowiłem wypróbować nową, podpatrzoną przez Taurusa strategię. Polega ona głównie na tym, że przez długi czas nawiązujesz z dziewczyną kontakt wzrokowy ale głównie wtedy, gdy ona wyraźnie nie patrzy na ciebie. Kiedy to działa: tylko wtedy gdy dziewczyna stoi przy barze sama. Muszę przyznać, że działa świetnie. Tak, tak, wiem, za pierwszym razem myślałem, że to jakiś żart, że to nie w naszym stylu, ale skoro działa to zacznij to robić. Po kilku takich dłuższych chwilach, dziewczyna jest tobą zazwyczaj zaintrygowana na tyle, że otwieracz w zasadzie nie ma większego znaczenia. Możesz ją otworzyć na teksty od poszukiwania partnerki do bobsleja, aż po casting na polską barbie – w zasadzie nie testowałem tego jeszcze, ale jeśli zmuszam się do wyseplenienia kilku bezwładnych sylab, to to także powinno zadziałać. W każdym razie, po bliższym zagadaniu okazało się że dziewczyna dysponuje całkiem ładnego kalibru aparatem na zęby i ma więcej lat niż każdy z nas (oddzielnie na szczęście). Jakby tu powiedzieć, moja ciekawość przeniosła się na dziewczynę, która z zaskoczenia podeszła do niej i szepnęła jej coś do ucha. Kurcze, kojarzyłem tą buźkę.

– Skąd mogę kojarzyć twoją koleżankę? – Zagadałem blondynkę.

– Nie wiem, może cię przedstawię? – Pomyślałem, że to dosyć kuriozalne więc nie czekając zbyt długo, zagadałem brunetkę.

– Wybacz, normalnie nie mówię tego dziewczynom, ale skądś kojarzę twoją buzię.

W odpowiedzi, powiedziała mi – Jasne! – i wymieniła moje imię. Teraz już wszystko zaskoczyło. Spotkaliśmy się wcześniej w klubie. Miała na imię Magda, jednak teraz wydawała mi się o wiele fajniejsza, niż sposób w jaki zapisała się w mojej pamięci. W każdym razie, czuję że to duży pozytyw, iż w tym dużym mieście może czasem dojść do tak zaskakującego spotkania, w którym nie pamiętając kogoś zbyt dobrze, można by otwierać go kilka razy na ten sam otwieracz – to jeden z powodów, dla którego warto się rozwijać w czasie podążając za najnowszymi trendami.  Trochę się pośmialiśmy, pobalowaliśmy i wywiązała się ciekawa konwersacja.

– Cośtam cośtam (już na prawdę nie pamiętam).

– Nie wierzę Ci.

– Co? Zobacz, ona uwierzy. – Powtórzyłem tekst do przechodzącej akurat obok miłej, dobrze wyposażonej dziewczyny. Cała się rozpromieniła.

– Widzisz? Odpowiedziałem z przekąsem.

– Spytaj czy ci uwierzyła.

– Nie uwierzyłaś mi? – Zagadałem dziewczynę, która nie wiadomo dlaczego przycupnęła tuż obok.

– Nie.  – Zrozumiałem, że wiarygodność nie idzie w parze, z podrywaniem dwóch zupełnie obcych sobie kobiet w tym samym czasie. – W każdym razie, osiągnąłem zamierzony cel, oboje z Magdą wybuchnęliśmy śmiechem.

Nie pamiętam, dlaczego wyszliśmy – wiem, że po chcieliśmy przebić do innego klubu, po drugie jedliśmy kanapki. Wtedy moim oczom ukazały się dwa interesujące obiekty, z których jeden mógłby z pewnością objąć wakat mojej nadwornej masażystki. Po szybkiej piłce, dziewczyny zaoferowały, że zawiozą nas do następnego klubu, ale po drodze włączył im się szwędacz pokładowy i pojechaliśmy do zupełnie innego miejsca, gdzie był taki tłum, że parkowaliśmy pod samym wejściem. W środku, skasowani za wjazd, przez następne 15 minut robiliśmy 4/5 ruchu na parkiecie, wykrzywiając buźki w abstrakcyjnych pozach do pamiątkowych fotografii. Na szczęście wizyta w toalecie ocuciła mnie na tyle, że zarządziłem wspinaczkę wysokogórską, aby wydostać się z tej dziury i dalsza część tej sympatycznej nocy przebiegała już o wiele przyjemniej.

Posted on

Złoty środek !

W życiu nie ma przypadków 😉

Wtorkowa nieobecność na imprezie, pozwoliła mi porządnie wypocząć + nabrać sił oraz całą masę  pozytywnej energii na klubowy weekend.

Telefon do przyjaciela. Ustawka na wieczór z perspektywą wspólnego klubowania z przyjacielem, którego już dawno nie widziałem dodawała mi skrzydeł czego efektem był szczery uśmiech do końca wieczoru.

Nie ma to jak odpowiednie towarzystwo! Są tacy ludzie, których sama obecność poprawia humor i o to chodzi ! ; D

Przed imprezą, jak to zazwyczaj bywa po długiej rozłące ze znajomymi najpierw był czas na parę kuflów złocistego browaru, przy którego akompaniamencie (oraz muzyce na żywo) spędziliśmy parę godzin.  Wreszcie po zaktualizowaniu ostatnich wiadomości nadszedł czas na zmianę lokalu.

….–>klub.01

Wchodzimy pewni świetnej zabawy. Mocna rama, powoli, pewni siebie, bez oglądania się na dziewczynki dotarliśmy do baru.  (nie ma to jak pierwsze wrażenie)

Po takim wejściu, oczy wielu Pań zwróciły się w naszym kierunku.

2 kolejne piwa.

Pełni pozytywnego luzu, oparci o bar spokojnie, dyskretnie badamy teren. Tłumów nie było, zdecydowanie jednak wyróżniała się grupka 6Dziewczyn z rezerwacją na 2stoliki dookoła nich puste kanapy, a Panie tańczą w środku.

Po chwili już siedzimy na kanapach a dziewczyny tańczą przed nami (dla nas). ; ]

(puszczam oczko i odpowiadam na uśmiechem na uśmiech.. od mojej 7 😉

Zorientowaliśmy się po kartce z rezerwacją na stoliku że jedna z Pań ma urodziny.

wstaję i pytam mojej 7

– Która to Kasia?

-Ale która?

Ja – Ta najważniejsza. Solenizantka <uśmiech

Ona – Szkoda, tam jest <pokazuje na nią.

składam życzenia i po chwili już znam wszystkie dziewczyny. wszyscy się świetnie bawią a My zyskaliśmy nowe koleżanki.

Po takim wejściu do klubu, otwarciu od razu dużego seta, mamy już pewną pozycję społeczną. Z łatwością otwieramy kolejne dziewczyny.

Pracowałem ładnie nad moją 7, wszystko szło wg.planu ; ) gdyby nie to że tak wcześnie zacząłem tego wieczoru zabawę z z % . Po kolejnych piwach coraz bardziej i szybciej ją traciłem. Najgorsze jest to że na komórkę zapisałem jej numer wciskając złe cyfry  : P

fopa i nauczka na przyszłość.

% nie przeszkadzają ale nie można przesadzić żeby nie okazało się że przez nie stracimy numer do dobrej 7.